St. Russell Strona Główna



 Ogłoszenie 
REGULAMIN //RELACJE //INFORMATORY //WIZERUNKI //KOMUNIKACJA //ZAMÓWIENIA //KTO ZAGRA? //NIEOBECNOŚCI

Witajcie w szkole St. Russella osadzonej we współczesnym Londynie. Dni mijają tu wolno jak wskazówki zegara podczas lekcji, na ulicach panuje gwar, zaś pogoda często naprzykrza się swoim płaczem, ale bez obaw, mimo wszystko to urokliwe miejsce, pełne entuzjastycznych ludzi dążących do swoich celów. Ucz się, zaprzyjaźniaj, rozwiń pasję, a przede wszystkim zaistniej w społeczności i dobrze się baw!

-GRUPY-RANGI-

NOWOŚCI
- 24.08.2016 - forum zostało oficjalnie otwarte!
- 13.09.2016 - ogólne dane na temat szkoły zostały zebrane w jednym temacie - klik!
- 23.10.2016 - zmiana zasad dotyczących "czyszczenia" - klik! Lada dzień zostanie ono przeprowadzone!
- 06.11.2016 - czystki już niebawem!

EVENTY
- ROZPOCZĘCIE ROKU SZKOLNEGO

LEKCJE
- Język francuski
- ...
- ...

POGODA

WRZESIEŃ 12'C
Powoli robi się coraz chłodniej. Słońca rzadziej wygląda zza chmur, a deszcz pada częściej.


/
administracja ->
/

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Chase
2016-08-26, 19:16
Sala gimnastyczna
Autor Wiadomość
Chase 
Uczeń


Imię i nazwisko: Chase Pure.
Wiek: 18 lat.
Aktualny ubiór: Event&&Polana: Biała koszula, czarna kamizelka, jaskrawozielony krawat, kolorowe bransolety, pierścionki i kilka spinek, biało-niebieskie spodnie, okulary. Centrum&Zoo: Kolorowe bransolety, pierścionki i kilka spinek, okulary, niebieska bluza z masą kolorowych naszywek, ciemnoszare spodnie
Ekwipunek: Telefon; portfel; miętowe cukierki, garść lizaków i kilka innych słodkości; jaskraworóżowe słuchawki zawieszone na szyi;
Znaki szczególne: Heterochromia. Chodząca tęcza, której często-gęsto trzęsą się ręce od nadmiaru cukru i kawy. Wiecznie czuć od niego zapach tego drugiego.
Orientacja: Demi. A w terenie to taka sobie.
Dołączył: 19 Sie 2016
Posty: 165
Wysłany: 2016-09-09, 19:35   
   Tytuły: Administrator


Lustrował uważnym spojrzeniem chłopaka, jakby chcąc się upewnić, że zgadł i tak, to na pewno był samiec, tylko... o niesamowicie kobiecym wyglądzie. Ale cóż, różni ludzie się zdarzali, prawda? Jedni chłopcy wyglądali jak dziewczynki, inni jak chodząca tęcza, jeszcze inni robili za pilotów... eee, właściwie to bez tego ostatniego, bo nikt nigdzie za pilotów nie robił. Za samoloty też nie. Ekhm.
...a Chase nie mógł się powstrzymać i w trakcie tego przyglądania się i słuchania odpowiedzi długowłosego, wepchnął sobie wcześniej wzięte ciastko do japy. ...dobra, ugryzł tylko kawałek po to, by móc szybko przeżuć i przełknąć. Na moment zrobił dość niemrawą minę, bo przełknął naraz za duży kawał i... auć, trochę zabolało. Zapomniał jednak o tym już po sekundzie, ha!
- No taa, to dobrze, co nie? - rzucił, dalej mając ten swój jakże promienny uśmiech na twarzy. On to tam nie widział w bezpośredniości nic złego, lepsze to niż jakieś podchody i... okej, prawdą było po prostu, że najpierw mówił, potem myślał, ale o tym już chyba wspomniałem gdzieś kilka razy. - Jeśli pasuje ci taka liczna widownia. - odpowiedział zupełnie na luzie (jakby gadali chociażby o pogodzie, woah!), wzruszając przy tym ramionami. Wepchnął sobie pozostałą część ciacha do ust. Yup, znowu nie mógł się powstrzymać. No jak ślicznie sobie wpierdzielał w trakcie rozmowy z nowym kolegą...!
_________________
THEME I

It’s the same, each and every night
glare at my screen with two big bloodshot eyes




My eyes are stapled oṗened wide
as I lay down on my side


RELACJE
DODATKOWE

 
   Podziel się na:     
Paul
Uczeń


Imię i nazwisko: Paul Hoover
Wiek: 18 lat
Aktualny ubiór: LF: Zwykła koszulka w kolorze szarym, czarne spodnie, pasek brązowy, buty białe, kapelusz czarny na głowie. Aries: Zwykła koszulka w kolorze granatowym z napisem "Lucky Man", przetarte spodnie dżinsowe i białe adidasy.
Ekwipunek: Event: Telefon ze słuchawkami, portfel (w nim trochę kasy i dokumenty) i chusteczki. Aries: portfel z dokumentami i hajsem, telefon, papierosy i tasia z prowiantem.
Znaki szczególne: Tlenione włosie, bez-kolor na oczach i piercing.
Orientacja: Biseksualny
Dołączył: 01 Wrz 2016
Posty: 25
Wysłany: 2016-09-10, 15:36   

W końcu nadszedł dzień, który wprowadzał większości uczniów - a nawet nauczycieli - w kiepski humor, ten, który w kalendarzu pysznił się wielkimi literami, mianowicie, pierwszy wrzesień. I wpełzła gromada laleczek i chłoptasiów do sali, zapewne z samobójczymi myślami, bo znowu matma, a tam wf, a mężczyźni okresowych wziąć nie mogli, Paul sprawdził to na własnej skórze.
I wszedł też nasz bohater, spóźniony jak cholera, bo ptaszki ładnie śpiewały, muszka nie chciała się ładnie zawiązać, a mamusia w ostatniej chwili wzięła go do fryzjera, bo przecież jej syn winien się pięknie prezentować. Tak czy siak, gdy raczył dotrzeć do szkoły, najpierw stanął w rogu, aby rozejrzeć się po tyłach głów znanych bardziej lub mniej, otaksował scenę, w tej chwili już pustą. Najwidoczniej, nie załapał się nawet na przemowę, więc pozostało mu wtopić się w tłum, żeby kadra nauczycielska nie przyczepiła się pierwszego dnia, chociaż zapewne - jak co roku - znowu będzie marudzenie, że włosy nie te, a co z tymi kolczykami tu i ówdzie, no jak reprezentujesz swoją elitarną klasę, panie Hoover, a potem, jak co roku, kompromisowo pozbędzie się tego i tamtego kolczyka.
Ewidentnie, była pora poczęstunku, bo ludzie już zaczęli się integrować, pierwszaki uśmiechać się nieśmiało do swoich rówieśników, a on podszedł do stolika z jedzeniem, gdzie rozmawiało dwóch chłopaków (Lunaya i Chase'a), znaczy, prawdopodobnie dwóch chłopaków, bo do tego długowłosego nie był pewien. Tak czy siak, zwrócił się do tego z rażącym kolorkiem na włosach.
- Siema, jestem Paul Hoover - przedstawił się, bo kulturka i tak dalej. - Ominęło mnie coś na tym przemówieniu? - spojrzał na jednego i drugiego. Kto wie, może w tym - zapewne - bełkocie i niepotrzebnym wstępie było coś istotnego?
A tak poza tym, wypadało otworzyć do kogoś gębę.
I niechlujnym gestem przeczesał te swoje picuś-glancuś blond włosy do tyłu, tak, zdecydowanie postarano się, żeby chociaż raz w roku wyglądał tak, jak przystało na bogatego szczyla.
_________________
 
   Podziel się na:     
Lunaya
Członek Drużyny Koszykarskiej


Imię i nazwisko: Lunaya Night
Wiek: 17 lat
Aktualny ubiór: Przyduża bluza z kapturem, podkoszulek, krótkie spodenki, trampki
Ekwipunek: Portfel, czerwone słuchawki, MP3
Znaki szczególne: Blizny na nadgarstkach
Orientacja: Homoseksualny
Wiek: 21
Dołączył: 24 Sie 2016
Posty: 22
Wysłany: 2016-09-11, 17:18   

- Lubię ludzi, którzy mówią wprost – stwierdził, wzruszając ramionami, błądząc wzrokiem po stole w poszukiwaniu czegoś dobrego. Nie mógł jednak na tym skupić myśli, bo neonowy chłopak chcąc nie chcąc przyciągał ludzką uwagę. Lunaya nie przepadał za byciem w centrum uwagi, zwłaszcza że mordercze myśli mogły go dopaść dosłownie w każdej chwili. Niejednokrotnie budził się w środku nocy tylko po to, by wyobrazić sobie swojego współlokatora z poderżniętym gardłem i własnymi rękoma umazanymi krwią.
Rozejrzał się po usłyszeniu odpowiedzi na swoje ostatnie pytanie i znowu wzruszył ramionami. Pewnie nie miałby nic przeciwko widowni, gdyby właśnie trwała orgia. Ale byli w szkole, gdzie ludzie mieli najróżniejsze poglądy, a Lunayi niespieszno było do pierwszej w nowym roku bójki.
- Może jak będziemy sami – stwierdził, nadal lekko się uśmiechając. - Swoją drogą, jesteś nowy, prawda? Zapamiętałbym tak oczojebną osobę.
Nieszczególnie ciekaw odpowiedzi, która i tak w jego przekonaniu byłaby twierdząca, zwinął coś okrągłego, polanego czekoladą i wepchnął sobie do ust. Skrzywił się niezadowolony, gdy między zębami trzasnął krakers.
Zbrodnia!, warknął w myślach, już planując morderstwo tych, którzy robią krakersy w czekoladzie. Nie trwało to jednak długo, bo przeszkodził mu spóźnialski uczeń. Zmierzył go wzrokiem, ale wydał się zupełnie normalny w porównaniu do Chase'a.
- Paul, tak? - mruknął, zupełnie tracąc zainteresowanie poczęstunkiem. Gdyby znów trafił na coś niedobrego, pewnie by kogoś pobił. - Jest nowy dyrektor, ale nic więcej interesującego nie padło.
A raczej to on zupełnie nie słuchał, ale nie zamierzał się do tego przyznawać.
- Ach, jestem Lunaya – dodał, uświadamiając sobie, że miał chociaż przez chwilę udawać miłego, a jeszcze się nie przedstawił.
 
   Podziel się na:     
Chase 
Uczeń


Imię i nazwisko: Chase Pure.
Wiek: 18 lat.
Aktualny ubiór: Event&&Polana: Biała koszula, czarna kamizelka, jaskrawozielony krawat, kolorowe bransolety, pierścionki i kilka spinek, biało-niebieskie spodnie, okulary. Centrum&Zoo: Kolorowe bransolety, pierścionki i kilka spinek, okulary, niebieska bluza z masą kolorowych naszywek, ciemnoszare spodnie
Ekwipunek: Telefon; portfel; miętowe cukierki, garść lizaków i kilka innych słodkości; jaskraworóżowe słuchawki zawieszone na szyi;
Znaki szczególne: Heterochromia. Chodząca tęcza, której często-gęsto trzęsą się ręce od nadmiaru cukru i kawy. Wiecznie czuć od niego zapach tego drugiego.
Orientacja: Demi. A w terenie to taka sobie.
Dołączył: 19 Sie 2016
Posty: 165
Wysłany: 2016-09-12, 20:49   
   Tytuły: Administrator


Gdy już pożarł swoje ciacho (nic mu w łapkach już nie zostało, shoot!), oblizał odruchowo paluchy. I to tak ładnie, po kolei, od małego do wskazującego - kciuk jak widać Czejsik postanowił grzecznie oszczędzić. Z takim drobnym namysłem potoczył jeszcze spojrzeniem swoich różnobarwnych oczysk po stole zastawionym żarciem. O rany... czyżby dostrzegł tam nieco z tyłu kawę?! Potrzebował porcji! Jednej! Dwóch! ...trzech! ...no dobra, to zależało od tego, czy to była jedna z tych kaw, w których Neon gustował. Znaczy - lubił ich naprawdę dużo. Jedne mniej, jedne bardziej, ale nie był wybredny. No, w każdym razie nie AŻ TAK... bo o ile 99% słodyczy pochłaniał jak leci, to na jakieś kofeinowe piciu zdarzało mu się kręcić nosem. Ale cóż, bywa, nie?!
Zanim jednak zdecydował się urwać w trakcie rozmowy, znalazł się kolejny nieznajomy. ...w sumie tu były same nieznajome mu osoby, więęęęc... UH, dobra, kawo, poczekasz na mnie, prawda? Trzeba zdobyć znajomych!
Chase przypatrywał się przez krótki moment blondasowi, zanim się odezwał. To nie tak, że go teraz jakoś badał wzrokiem czy coś - po prostu musiał na ten moment pozbyć się całkowicie myśli o tej cholernej kofeinie, ha!
- No heeeej, ja to Chase Pure. - rzucił, oczywiście bez cienia zmieszania, wyciągając do niego co dopiero oślinioną przez siebie rękę. ...ups. Wytarł ją szybko o swoją koszulę, a następnie wystawił ją znowu. Po uścisk dłoni czy coś. - Taa... noo, eee... shoot. Zapamiętałem tylko to gadanie o jedzeniu. - odparł na pytanie, ale jakoś nie wyglądał na przejętego. On się nie przejmował pierdołami. W zasadzie to prawie niczym się nie przejmował! Niby jakieś inne słowa dyrektora tłukły mu się po łebku, ale aktualnie był zbyt rozproszony, by sklecić coś więcej. Niby zaczynał być już pełen, ale...! Ale tak czy inaczej sobie do pokoju jeszcze coś zgarnie, heheh.
Odwrócił szybko wzrok na Lunayę, dalej uśmiechając się promiennie. Uśmiech w dodatku nieco się poszerzył na jego stwierdzenie. Generalnie to Neon nie ogarniał tego całego owijania w bawełnę, uważał walenie prosto z mostu za naturalną rzecz, ale... dobra, przyjął to jako-taki komplement, ha!
Na to "może jak będziemy sami" nie odpowiedział. Jemu to tam rybka była, niczego się nie wstydził w końcu. Za to na resztę odpowiedział, teraz kierując już słowa do obu chłopów:
- Yeeep, jestem tu świeżakiem. Przeniosłem się co dopiero. Trzeci rok. Całkiem milutko tutaj macie~ - zdradził swoją sytuację, a zaraz po wypowiedzianych słowach sprzedał nowym znajomym jakże rozbrajający, szeroki wyszczerz. - I to takie zajebiste, że na początek roku dyrektor sypnął poczęstunkiem! U nas nie było takich bajerów! - dodał jeszcze rozentuzjazmowany, zacierając łapki na koniec wypowiedzi. Tak, znowu popisał się kulturką, skurczybyk jeden.
_________________
THEME I

It’s the same, each and every night
glare at my screen with two big bloodshot eyes




My eyes are stapled oṗened wide
as I lay down on my side


RELACJE
DODATKOWE

 
   Podziel się na:     
Paul
Uczeń


Imię i nazwisko: Paul Hoover
Wiek: 18 lat
Aktualny ubiór: LF: Zwykła koszulka w kolorze szarym, czarne spodnie, pasek brązowy, buty białe, kapelusz czarny na głowie. Aries: Zwykła koszulka w kolorze granatowym z napisem "Lucky Man", przetarte spodnie dżinsowe i białe adidasy.
Ekwipunek: Event: Telefon ze słuchawkami, portfel (w nim trochę kasy i dokumenty) i chusteczki. Aries: portfel z dokumentami i hajsem, telefon, papierosy i tasia z prowiantem.
Znaki szczególne: Tlenione włosie, bez-kolor na oczach i piercing.
Orientacja: Biseksualny
Dołączył: 01 Wrz 2016
Posty: 25
Wysłany: 2016-09-13, 06:01   

Jeden go zmierzył wzrokiem, drugi wpatrywał się w niego, jak moher w obrazek Pana Jezusa. A on zareagował dosłownie nijak, przyzwyczajony i pewny swojej atrakcyjności oraz nazwiska o kiepskiej reputacji. Pewnie wgapiali się w niego, bo był na bogato odpicowany, a oni bynajmniej nie wyglądali, żeby należeli do Pulsarów, ba, na pewno dowiedziałby się z salonowych plot o ich nowych członkach.
Kiwnął głową na informację o nowym dyrektorze, bo co jak co, ale wiadomość o tym, że teraz będzie lądował na dywaniku innego gościa, była dość znacząca. Rozejrzał się po sali, ale nie zauważył nowej, wystarczająco starej głowy, więc trochę to olał. Żadni władcy nie byli mu groźni, a przystosowanie do panującej hierarchi szło mu kiepsko, co więcej, świadomie je ignorował. Spojrzał na poślinioną dłoń kolorowego, potem ten ją wytarł i znowu mógł skorzystać z dłoni, a Paulowi pozostało uścisnąć ją i życzyć powodzenia z takim stylem. Ubrania i zachowania. I życzył mu tego naprawdę szczerze, wszak był jego bratem w zbrodni.
I, generalnie, nie był w temacie, chociaż to może jak będziemy sami brzmiało dość jednoznacznie, nie, żeby miał coś przeciwko pedałom, więc pozostało mu sięgnąć po jakieś ciastko i chwilowo zapchać usta, żeby nie musieć się udzielać. A ciastko było... dobre. Widać, że pan-nowy-dyrektor się postarał, ale miał do czynienia z kucharzem o wybrednym podniebieniu, więc to i tak dobra recenzja.
Sięgnął po chusteczkę i wytarł z ust ewentualne okruszki, sama klasa, proszę państwa!
- Widać, że jesteś świeżak. Z moim wyglądem ci sztywni, jak kij w dupie nauczyciele mają problem, a co dopiero z takimi kolorkami - omiótł jego całego dłonią, bo począwszy od włosów, przez oczy i nawet cholerny strój był bardzo tęczowy. - Daję ci tydzień, Pure - rzucił wyzwanie, bo równie dobrze mógł to zrobić. Co jak co, ale uważał go za tyle ekscentrycznego, że w istocie był w stanie dać mu nawet miesiąc!
Ale Paul Hoover, mimo swojej kamiennej (przystojnej) mordy, bywał całkiem milutki.
Wzruszył ramionami z tym poczęstunkiem, bo czasami coś organizowano na początku roku, a jak nie, a nawet mimo to, zabawiali się sami. After party. A Paul już miał swoje plany.
_________________
 
   Podziel się na:     
Lunaya
Członek Drużyny Koszykarskiej


Imię i nazwisko: Lunaya Night
Wiek: 17 lat
Aktualny ubiór: Przyduża bluza z kapturem, podkoszulek, krótkie spodenki, trampki
Ekwipunek: Portfel, czerwone słuchawki, MP3
Znaki szczególne: Blizny na nadgarstkach
Orientacja: Homoseksualny
Wiek: 21
Dołączył: 24 Sie 2016
Posty: 22
Wysłany: 2016-09-16, 14:01   

Nie mógł się powstrzymać przed przewróceniem oczami, gdy Chase wyciągnął na powitanie dłoń o oślinionych palcach. Uważał do za obrzydliwe, ale szybko sobie uświadomił, że ludzkie ręce noszą niewidzialne ślady również innych wydzielin. Cóż, co innego o tym nie wiedzieć, a co innego być świadkiem nanoszenia płynów.
- Więc jesteś starszy ode mnie – stwierdził, unosząc nieco brwi w lekkim zaskoczeniu. Gdyby ktoś go zapytał powiedziałby, że neonowy chłopak uczęszcza do pierwszej klasy, ale pewnie spowodowały to strój i zachowanie. Z drugiej strony, zważając na wzrost Lunayi, jego można by przypisać nawet do gimnazjum, choć akurat takie coś go drażniło. - Pewnie zrobił to, bo jest nowy – oznajmił sucho, nie dając się wciągnąć w to optymistyczne myślenie. - Na twoim miejscu bym się nie przyzwyczajał.
Wsadził dłonie do kieszeni, gdzie wyczuł znajomy, prostokątny kształt. Znowu zachciało mu się palić. Problem w tym, że w takim miejscu stanowczo nie wypadało, ponadto nie mógł dać głowy, że w razie potrzeby ci dwaj się za nim wstawią. Co prawda dotąd udawało mu się wybrnąć z wszelkich oskarżeń, ale nigdy nie wiadomo kiedy się człowiekowi noga powinie.
- Najwyżej tydzień – dodał od siebie, wąchając rękaw. Nadal miał wrażenie, że czuć dym papierosowy. Osoby, przy których siedział, zerkały na niego dziwnie podczas przemowy dyrektora, ale dopiero teraz dotarł do niego ten fakt. - To tylko moja wyobraźnia, czy zajeżdża? - zmienił temat, podnosząc rękę, by nowi znajomi mogli powąchać rękaw ciemnej bluzy i zdecydować. W głowie już układał wytłumaczenie specyficznego zapachu, gdyby któryś z nich rozpoznał smród tytoniu.
 
   Podziel się na:     
Chase 
Uczeń


Imię i nazwisko: Chase Pure.
Wiek: 18 lat.
Aktualny ubiór: Event&&Polana: Biała koszula, czarna kamizelka, jaskrawozielony krawat, kolorowe bransolety, pierścionki i kilka spinek, biało-niebieskie spodnie, okulary. Centrum&Zoo: Kolorowe bransolety, pierścionki i kilka spinek, okulary, niebieska bluza z masą kolorowych naszywek, ciemnoszare spodnie
Ekwipunek: Telefon; portfel; miętowe cukierki, garść lizaków i kilka innych słodkości; jaskraworóżowe słuchawki zawieszone na szyi;
Znaki szczególne: Heterochromia. Chodząca tęcza, której często-gęsto trzęsą się ręce od nadmiaru cukru i kawy. Wiecznie czuć od niego zapach tego drugiego.
Orientacja: Demi. A w terenie to taka sobie.
Dołączył: 19 Sie 2016
Posty: 165
Wysłany: 2016-09-16, 19:27   
   Tytuły: Administrator


A Chase niby ogarniał, że w tej szkole istnieje coś takiego jak grupa Pulsarów - elitarnych, bogatych dzieciaków (w końcu musiał coś wiedzieć o nowej szkole, prawda?!), jednak w ogóle nie brał pod uwagę, że może gadać z jednym z nich... i pewnie w przyszłości też nie będzie brał. Może mu się za to oberwie jak trafi na kogoś niewłaściwego, ale no cóż, trudno. On się nad tym nie zastanawiał, zbyt zainteresowany aktualną rozmową, nowymi istotkami i zawieraniem z nimi znajomości, ha!
No kurczę, JAKI TAM PEDAŁ. Znaczy, Neonek leciał kiedyś na chłopca, ale teraz to... no, chyba nawet jakby ktoś jawnie i na chama się do niego podwalał, to tylko zerkałby na taką osobę z tym swoim wesołym, czasami wręcz kretyńskim uśmieszkiem. Połączenie jego osobowości i orientacji czasami mogło dawać ciekawe efekty w równie (albo prawie tak...) ciekawych momentach, ale... to nie o tym tutaj, aaa.
Przekrzywił odruchowo łeb w bok na słowa Paula. Znaczy, tak delikatnie, no! Przypatrywał mu się przez parę krótkich sekund, jakby nad czymś się zastanawiając.
- Jak duży problem? - Poruszył brewkami w górę i w dół. Widać było, że podszedł do tego lekko - zresztą jak do wszystkiego! (EKHM, prawie wszystkiego, Chase.) - Ooh, tylko tydzień? Heej, ludzie, naprawdę wyglądam, jakbym mógł złamać się po tygodniu?! - dodał niby oburzonym tonem, ale zaraz uśmiechnął się do nich szeroko. W poprzedniej szkole nauczyciele też krzywo na niego patrzyli i zdarzało im się zwracać Neonowi uwagę. Ale po pewnym czasie odpuścili! Może tutaj będzie podobnie, hm? Chociaż tam, gdzie uczęszczał w zeszłym roku... było inaczej. Yuup, inny rodzaj szkoły. Było więcej takich "dziwaków" jak on. Choć żaden nie był odstawiony w takim stopniu, haa, jeśli chodziło o to, to nie mogli równać się z Chasem...! Ale cóż, zobaczymy, co czas przyniesie, prawda?
No tak, słyszał o tym, że dyrektor jest nowy. I chyba coś było o tym w przemówieniu. Chyba. Prawie całe przemówienie w końcu zdążyło już wylecieć mu z głowy, ale to w przypadku zielonowłosego nie było niczym nowym - jego początki roku i zakończenia wyglądały podobnie! Niby słuchał, ale nie słuchał. Pewnie na sali znajdowało się znacznie więcej takich uczniów.
- Czyli na zakończenie powinienem przynieść już własne żarcie? - odpowiedział wesoło Lunayi, nie dając zgasić swojego entuzjazmu. Niczym zgasić, niczym...! A po paru chwilach padło pytanie niższego, uniósł nawet rękaw, o co mu... aaa, co?
- Ej co, mamy wąchać twoje zapachy? - odezwał się, marszcząc brwi, bo nie bardzo wiedział, po co miałby obwąchiwać rękaw nowego kolegi, ale... co mu tam! Zbliżył się nieco, chwycił go za ten fragment ubioru i nieco zbyt gwałtownie pociągnął w stronę swojej twarzy. Zaciągnął sięęę. - No, capi. - Złapał Lunayę za ramiona, przyciągnął go do siebie i obwąchał dodatkowo jeszcze inne miejsca bluzy, a także okolice twarzy niższego od siebie chłopaka. - Haha, znam doskonale ten zapach...! - parsknął taki trochę rozbawiony. Sam kiedyś palił w końcu, no!
...i jak można było zauważyć, Chase miał niesamowicie wielki problem z poszanowaniem przestrzeni osobistej innych. To nie było tak, że on to tak po chamsku czynił...! Po prostu podchodził do kontaktów z innymi bardzo luźno, także do tego fizycznego. Nagłe przytulasy? A czemu nie, przecież to przyjazny gest! Obwąchanie kogoś? Sam sobie tego zażyczył, a on chciał to sprawdzić dokładniej, lepiej dopomóc...! Chase'owi czasami udawało się hamować te swoje odruchy (zatrzymywanie ich uznawał za zbędne, ale raz na jakiś czas musiał się do tego zmusić). No, o ile w ogóle zdążyło mu wpaść do łebka takie coś.
W końcu on najpierw robił. Dopiero potem myślał!
_________________
THEME I

It’s the same, each and every night
glare at my screen with two big bloodshot eyes




My eyes are stapled oṗened wide
as I lay down on my side


RELACJE
DODATKOWE

 
   Podziel się na:     
Keira
Kapitan Drużyny Siatkarskiej


Imię i nazwisko: Keira Vinsmoke
Wiek: 18
Aktualny ubiór: biała koszula; czarne, krótkie spodenki; czarne trampki
Ekwipunek: telefon, białe słuchawki, klucze, jakiś grosz
Orientacja: Heteroseksualna
Dołączył: 24 Sie 2016
Posty: 24
Wysłany: 2016-09-17, 11:26   

Natomiast Nero powinien znać Keirę na tyle, żeby wiedzieć, że to jej naturalny odruch na komplement. Nawet, gdy zdawała sobie sprawę, że ktoś jest wobec niej szczery, jej pierwszy odruch to było typowe "phi, pewnie..". Zazwyczaj potrafiła pilnować swoich odruchów ale w tym przypadku.. tak to wyglądało. Wynosiła to chyba z treningów, zawsze chciała być lepsza więc nie słuchała pochwał trenera czy też innych ludzi. Jednak nie ma sensu rozmyślać teraz nad źródłem takiego zachowania. Powiedzmy, że 1:1 i uznajmy remis, Kapitanie.
Chyba zadała pytanie nie w porę, bo jej towarzysz musiał dokończyć deser.. ale przecież nie siedzieliby tak w ciszy, prawda? A ludzie będąc, na przykład, w kawiarni również ze sobą rozmawiają- w ten sposób rozwiała własne, chwilowe, wątpliwości czy dobrze zrobiła odzywając się akurat w tym momencie.
Samo pytanie dotyczyło nieprzyjemnego tematu, zdawała sobie z tego sprawę. Jego wypowiedź była trafiona w punkt, Vinsmoke mogła się tego spodziewać. Oboje wiedzieli jak wygląda, pogarszająca się, sytuacja sportowa wśród młodzieży. Porażka.
-Niestety nie mogę się z Tobą nie zgodzić.. Jednak wciąż mam nadzieję, że trafi się te kilka osób, które wzmocnią nasze drużyny a dzieciaki się, końcu, ruszą.
To się rozgadała! Wszystko wina tematu, taak.
Nadzieja matką głupich, heh. Jednak musiała tak myśleć, po prostu musiała.
Na pytanie o wakacje również otrzymała odpowiedź, zdecydowanie krótszą. "Nudno".. rozumiała to. Jej wakacje to sport, jego również, była tego pewna. Obydwoje byli wręcz chorzy na punkcie sportu, w tej kwestii rozumieli się idealnie. Sama Kei nie widziała w tej "chorobie" nic złego.
A statuetka MVP.. no nie narzekałaby, trzeba przyznać. Nie trenowała dla własnych sukcesów a dla drużyny ale taka indywidualna nagroda.. fajna sprawa. Zawsze to też dobry zawodnik dla drużyny czyli mocna strona i wyższe wyniki drużyny, prawda? No oczywiście!
Na myśl o wygranej tego tytułu zaśmiała się i przejechała dłonią po karku i szyi, następnie pstryknęła palcami i wskazała dłonią w jego stronę.
-Ustalmy, że Ty szykujesz mowę gratulacyjną dla mnie, a ja dla Ciebie. Co Ty na to?
_________________

 
 
   Podziel się na:     
Paul
Uczeń


Imię i nazwisko: Paul Hoover
Wiek: 18 lat
Aktualny ubiór: LF: Zwykła koszulka w kolorze szarym, czarne spodnie, pasek brązowy, buty białe, kapelusz czarny na głowie. Aries: Zwykła koszulka w kolorze granatowym z napisem "Lucky Man", przetarte spodnie dżinsowe i białe adidasy.
Ekwipunek: Event: Telefon ze słuchawkami, portfel (w nim trochę kasy i dokumenty) i chusteczki. Aries: portfel z dokumentami i hajsem, telefon, papierosy i tasia z prowiantem.
Znaki szczególne: Tlenione włosie, bez-kolor na oczach i piercing.
Orientacja: Biseksualny
Dołączył: 01 Wrz 2016
Posty: 25
Wysłany: 2016-09-19, 17:29   

Widać, że nowy kolega Lunaya był o wiele mniej optymistycznie nastawiony do utrzymania look'u w tej szkole, a Paul się nie dziwił; sam należał do Pulsarów, a jednak potrafili się dojebać, więc tym bardziej będą natrętni takiemu zwykłemu świeżakowi, którego można jeszcze utemperować i zmienić w kolejnego gościa z krawatem godnym systemu. Nie to, co neonowy chłopak i ten tleniony blondas, a nawet ten mały jakoś się wywijał tym swoim outsiderskimi perfumami o zapachu tanich fajek.
Prawie poczuł się jak w domu, gdyby nie te wzroczenie przez te dwubarwne tęczówki. Ponowne! I zaraz poczuł się jak ostatni pedał, bo nie dość, że Lunaya do Calvinów Kleinów nie należał (nie, żeby ten gościu zgadzał się z ich ideałami) to jeszcze oboje gadali dwuznacznie. Więc Paulowi, pozostało się dostosować.
- Pewnie większy niż twój penis - stwierdził po chamsku, bo musi być równowaga w kulturze. - Ale znacznie mniejszy od mojego - puścił do niego oczko, bo jak tęcza to całą parą.
Tak jest, zaniż IQ w pomieszczeniu, nie, żeby większość tych gości ściśniętych przez sztywne normy mogli się pochwalić.
Potem dostał pytanie o zapachy. Nie, no co ty, Lunaya pachniał fiołkami.
Już miał coś odpowiedzieć z tą beznamiętną twarzą, ale Chase przebił wszystko. Chwycił rękaw i zaczął go ćpać, bo czemu nie, chociaż Paul woli inne używki. A potem zaczął go obwąchiwać jak pies. Ciekawiło go, czy gdyby rzucił dla niego pyszne ciastko, pobiegłby za nim. Pokręcił głową z politowaniem, totalnie rozbrojony zachowaniem kolorowego, chociaż Lunaya nie był lepszy.
- Dobra. Spadam się zabawić - rzucił do chłopaków i - jeśli chcieli - wymienił się z nimi numerami. Kulturka wciąż, nie? - Adio! - dodał odchodząc i zaraz zniknął za drzwiami.
Zanim go jakiś marudny nauczyciel dopadnie.

[z/t]
_________________
 
   Podziel się na:     
Lunaya
Członek Drużyny Koszykarskiej


Imię i nazwisko: Lunaya Night
Wiek: 17 lat
Aktualny ubiór: Przyduża bluza z kapturem, podkoszulek, krótkie spodenki, trampki
Ekwipunek: Portfel, czerwone słuchawki, MP3
Znaki szczególne: Blizny na nadgarstkach
Orientacja: Homoseksualny
Wiek: 21
Dołączył: 24 Sie 2016
Posty: 22
Wysłany: 2016-09-23, 13:09   

Nie zamierzał tłumaczyć, dlaczego poparł „tydzień” rzucony przez Paula, bo też sam nie był tego pewien. W końcu wszystko zależało od siły psychiki Chase'a, a każdy miał inne granice wytrzymałości. Osobiście uważał, że uwagi nauczycieli spłyną po neonowym chłopaku jak woda po kaczce, ale nie miał ochoty ani obowiązku dzielić się tymi myślami.
- Nie każę ci obwąchiwać, po prostu… Ej! – zaprotestował na gwałtowny ruch nowego kolegi.
Lepiej unikać belfrów, stwierdził na wyrok Chase'a i już chciał się odsunąć na bezpieczną, według własnego uznania, odległość, ale chłopak mu to uniemożliwił. Lunaya zamarł, widząc kolejne poczynania chłopaka. Czuł się dziwnie i stanowczo niezbyt komfortowo. Otworzył usta, chcąc warknąć na niego i uświadomić, że jeszcze chwila, a pozbawi go głowy i nie byłaby to w tym przypadku przenośnia, skoro zaczynało mu się włączać mordercze myślenie, ale ostrzeżenie poprzedziły kolejne słowa Chase'a.
- Cicho! – syknął, przyciskając dłoń do jego ust i rozglądając się niespokojnie, czy aby nikt nie miał ochoty ich podsłuchiwać. Już kilkukrotnie podejrzewali go o palenie i ledwie się wywijał. Nie zamierzał ryzykować tylko dlatego, że nowy znajomy ma wszystko głęboko w czterech literach. - I puść mnie już! – dodał po chwili, bo robiło się coraz dziwniej.
Próbując zapanować nad morderczymi instynktami, odsunął się na dobry metr i skupił na uspokajaniu się. Zupełnie nie zarejestrował pożegnania Paula, ale też chłopak nie zaintrygował go na tyle, by się tym przejąć.
 
   Podziel się na:     
Chase 
Uczeń


Imię i nazwisko: Chase Pure.
Wiek: 18 lat.
Aktualny ubiór: Event&&Polana: Biała koszula, czarna kamizelka, jaskrawozielony krawat, kolorowe bransolety, pierścionki i kilka spinek, biało-niebieskie spodnie, okulary. Centrum&Zoo: Kolorowe bransolety, pierścionki i kilka spinek, okulary, niebieska bluza z masą kolorowych naszywek, ciemnoszare spodnie
Ekwipunek: Telefon; portfel; miętowe cukierki, garść lizaków i kilka innych słodkości; jaskraworóżowe słuchawki zawieszone na szyi;
Znaki szczególne: Heterochromia. Chodząca tęcza, której często-gęsto trzęsą się ręce od nadmiaru cukru i kawy. Wiecznie czuć od niego zapach tego drugiego.
Orientacja: Demi. A w terenie to taka sobie.
Dołączył: 19 Sie 2016
Posty: 165
Wysłany: 2016-09-30, 18:14   
   Tytuły: Administrator


A tak zamrugał parokrotnie na jakże dwuzn... JEDNOZNACZNE stwierdzenie Paula, zaraz jednak rozbawiony pokazując ząbki w głupawym uśmiechu.
A rzucenie ciastkiem to byłoby mega marnotrawstwo! Znaczy... okej, Czejs uwielbiał słodycze, ale za tym by nie pognał. Za dużo ludzi i w ogóle... a, no i to by było zbyt dziwne. Zresztą... on miał tu ciacha pod nosem, no nie?! EKHEM! ...no i jak najbardziej wymienili się numerami, no przecież Neonek chciał nowych kolegów sobie zebrać, ha! Prawie jak pokemony czy coś. W każdym razie - pomachał krótko łapskiem za nowym znajomym.
Nie kazał mu obwąchiwać? A pfff, Chase odebrał to po swojemu! Poza tym... jak nie obwącha, to się nie upewni co do stopnia walenia petami, co nie? On był przecież świetnym kolegą, no co on mu tutaj... Trzeba było dbać o szczegóły, ha! Po chwili ten zasłonił mu japę dłonią, na co Chase zmarszczył brwi, a po sekundzie szybko się zreflektował - wycofał ręce i się wyprostował, no b kurczę, tyle tutaj ludzi, to jednak musiało wyglądać dziwnie, prawda...? Nie, żeby on się jakoś tym przejmował. Powiedzmy, że to takie zachowanie pozorów czy coś.
- Ee... sorry? - rzucił z takim rozbrajającym uśmiechem, tak naprawdę wcale tak NIE PRZEPRASZAJĄC, "sorry" było u niego w tej chwili bardziej odruchem i tyle, no! - Heheh, Paul poszedł się zabawić... mooooże powinienem pójść w jego ślady? Choć z drugiej strony potrzebuję kawy. Aha, no i rozpakować się całkowicie. No, ziom, do zobaczenia! - oznajmił, po czym podszedł jeszcze na parę chwil do stołu z żarciem, by zgarnąć kilka rzeczy... a następnie wyniósł się z sali.
zt
_________________
THEME I

It’s the same, each and every night
glare at my screen with two big bloodshot eyes




My eyes are stapled oṗened wide
as I lay down on my side


RELACJE
DODATKOWE

 
   Podziel się na:     
Lunaya
Członek Drużyny Koszykarskiej


Imię i nazwisko: Lunaya Night
Wiek: 17 lat
Aktualny ubiór: Przyduża bluza z kapturem, podkoszulek, krótkie spodenki, trampki
Ekwipunek: Portfel, czerwone słuchawki, MP3
Znaki szczególne: Blizny na nadgarstkach
Orientacja: Homoseksualny
Wiek: 21
Dołączył: 24 Sie 2016
Posty: 22
Wysłany: 2016-10-02, 18:01   

- Trochę więcej świadomości otoczenia – burknął, opierając się o stół. Przeklinał w myślach siebie i swoją głupotę. Po jaką cholerę w ogóle prosił o sprawdzenie zapachu bluzy? Zawsze mógł się wykręcić, że był w towarzystwie kogoś, kto palił, a potem wrobić kogokolwiek, kogo kojarzył choćby z nazwiska. Później musiałby kombinować z przepraszaniem, a tego wolał uniknąć. Tylko czy warte to było zostania obwąchanym na oczach niemal całej szkoły? Wątpił.
- Uważaj, bo uwierzę w te jakże wylewne przeprosiny – prychnął.
Na pożegnanie jedynie machnął ręką i wyszedł z sali, modląc się w duchu, by nie mieć z neonowym chłopakiem żadnych lekcji.
[zt]
 
   Podziel się na:     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




czo.pl - załóż darmowe forum już dziś!







Większość obrazków została zaczerpnięta ze stron takich jak zerochan. Jeśli pojawiła się tutaj jakaś twoja praca, a nie życzysz sobie, by tu była - skontaktuj się z administracją forum, a grafika zostanie niezwłocznie usunięta ze strony.
Styl oraz większość kodów została wykonana przez corazon
więcej znajdziesz na stronie
{dostosowane do czo.pl}
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 8