St. Russell Strona Główna



 Ogłoszenie 
REGULAMIN //RELACJE //INFORMATORY //WIZERUNKI //KOMUNIKACJA //ZAMÓWIENIA //KTO ZAGRA? //NIEOBECNOŚCI

Witajcie w szkole St. Russella osadzonej we współczesnym Londynie. Dni mijają tu wolno jak wskazówki zegara podczas lekcji, na ulicach panuje gwar, zaś pogoda często naprzykrza się swoim płaczem, ale bez obaw, mimo wszystko to urokliwe miejsce, pełne entuzjastycznych ludzi dążących do swoich celów. Ucz się, zaprzyjaźniaj, rozwiń pasję, a przede wszystkim zaistniej w społeczności i dobrze się baw!

-GRUPY-RANGI-

NOWOŚCI
- 24.08.2016 - forum zostało oficjalnie otwarte!
- 13.09.2016 - ogólne dane na temat szkoły zostały zebrane w jednym temacie - klik!
- 23.10.2016 - zmiana zasad dotyczących "czyszczenia" - klik! Lada dzień zostanie ono przeprowadzone!
- 06.11.2016 - czystki już niebawem!

EVENTY
- ROZPOCZĘCIE ROKU SZKOLNEGO

LEKCJE
- Język francuski
- ...
- ...

POGODA

WRZESIEŃ 12'C
Powoli robi się coraz chłodniej. Słońca rzadziej wygląda zza chmur, a deszcz pada częściej.


/
administracja ->
/

Poprzedni temat «» Następny temat
Klub bokserski
Autor Wiadomość
Julia
Zastępca Beta
Principessa


Imię i nazwisko: Juliette Beauchamp
Wiek: 18 lat
Aktualny ubiór: Obcisłe jeansy z dziurami na kolanach, luźny biały sweterek, czarne balerinki.
Ekwipunek: Portfel, telefon komórkowy, szminka.
Znaki szczególne: Duże, ciemnobrązowe oczy .
Orientacja: Heteroseksualna
Dołączył: 24 Sie 2016
Posty: 31
Wysłany: 2016-08-31, 00:04   Klub bokserski

Nieduży klub bokserski w centrum miasta, który skupia się głównie na amatorskim aspekcie tego rzemiosła. Biały sufit, czerwone ściany, ring mniej więcej w rogu sali, kilka rzędów różnych przyrządów do ćwiczeń, począwszy od worków treningowych, skończywszy na sztangach, szatnia, automat z wodą i drobnymi przekąskami oraz mały przytulny kącik dla właściciela, a zarazem jednego z trenerów.
 
 
   Podziel się na:     
Shad 
Kapitan Drużyny Koszykarskiej
Phenomenal One


Imię i nazwisko: Giotto Nero
Wiek: 19 lat
Aktualny ubiór: Koszulka, spodnie i buty, czego więcej trzeba do szczęścia?
Ekwipunek: Telefon, klucze, zegarek, portfel, lizak
Znaki szczególne: Pewność siebie, widać to
Orientacja: Heteroseksualny
Dołączył: 24 Sie 2016
Posty: 117
Wysłany: 2016-08-31, 00:44   

Początek roku wypadł całkiem dobrze jak na szkołę St Russell. Było spokojnie, był poczęstunek, dyrektor zbyt wiele nie paplał i nie zanudził uczniów, robiąc tym samym dobre pierwsze wrażenie na swoich podopiecznych. Poranek zapoznawczy nie był jednak czymś, co uwielbia Giotto, zatem wieczorem, koło godziny osiemnastej, chłopak udał się do klubu bokserskiego na umówiony trening ze swoim wieloletnim trenerem. Prawdę mówiąc, to tęsknił odrobinę za rywalizacją w amatorskich zawodach, aczkolwiek od kiedy zajął się na poważniej koszykówką, musiał zrezygnować z tygodniowych przygotować na rzecz walk z pięściarskimi rywalami. Od czasu do czasu jednak mógł przyjść do klubu, porozmawiać chwilę ze znajomymi, sparingpartnerami czy też trenerami, którzy momentami byli dla niego jak prawdziwa rodzina. Boks mocno kształtował charakter oraz wszelakie hierarchie, co potem miało swój efekt w postaci pozycji kapitana reprezentacji koszykówki St Russell. Być może gdyby nie wieloletnie treningi w ringu, dzisiaj mógłby nie być taki charyzmatyczny.
Zjawił się na miejscu kilkanaście minut przed umówioną godziną spotkania i od razu poszedł do szatni. Z torby sportowej adidas wyjął granatowy t-shirt z napisem "never give up", buty halowe reeboka, komplet bandaży oraz krótkie spodenki tej samej marki co torba, w której to wszystko przyniósł. Przebrał się dosyć szybko, wszystkie rzeczy włożył do gablotki i zamknął ją na kluczyk. Na sam koniec obwiązał obie ręce bandażami do połowy palców i mniej więcej do jednej trzeciej przedramienia. Delikatnie uderzył o siebie dwie pięści, sprawdzając czy wszystko dobrze było zawiązane i wyszedł na salę, gdzie czekał już na niego trener.
- Dzień dobry, trenerze. - ukłonił się lekko swojemu mistrzowi i przybił z nim pięści na powitanie.
Chłopak natychmiast został pokierowany do rozgrzewki, która miała stanowić pierwsze trzydzieści minut jego treningu. Zaczął więc robić to co zwykle, najpierw kilka okrążeń wokół sali, potem kilka sprintów na małej przestrzeni, następnie pajacyki, pompki, przysiady, później rozciąganie, rozluźnienie mięśni, poprawa pracy nóg i można było przejść do właściwego treningu.
Niebieskowłosy po zakończonym przygotowaniu wrócił do nauczyciela, a następnie stanął obok worka treningowego, który był dzisiaj dla niego najważniejszym przedmiotem zajęć. Chłopak usłyszał, że dzisiaj będzie to trening typowo wydolnościowy, który będzie służyć poprawie szybkości, celności oraz ilości jego ciosów. A wszystko to bez rękawic na razie, zatem stanął przy lżejszym worku. Chłopak przyjął postawę bojową i wyprowadził kilka szybkich ciosów najpierw dwa proste naprzemiennie obiema rękami, później cios lewą pięścią na tułów, który wyobraził sobie zamiast worka, następnie unik pochylający w prawą stronę, sierpowy z tej samej strony i kolejna seria prostych, tym razem dwa szybkie oddane lewą ręką, trzeci prawą i później zakończenie sierpowym z przeciwnej strony.
Usłyszał komendę od trenera, że ma przyśpieszyć, więc chłopak to zrobił i od tego czasu był skupiony tylko i wyłącznie na tym, by oddawać celne ciosy w worek oraz słuchać poleceń swojego nauczyciela. Co jakiś czas delikatnie trząsał głową na lewą, bądź prawą stronę, by pozbyć się potu z twarzy, który powoli zalewał nie tylko jego usta, ale również oczy, co po kilkunastu minutach ciągłego uderzania stało się kłopotliwe.
_________________

#6666ff
If you're afraid to fail, then you're probably going to fail.
People just don't understand how obsessed I am with winning.
Everything negative - pressure, challenges - is all an opportunity for me to rise.




KP | Info | Rel |
Other | Phone | Mail | Voice | Theme
 
 
   Podziel się na:     
Julia
Zastępca Beta
Principessa


Imię i nazwisko: Juliette Beauchamp
Wiek: 18 lat
Aktualny ubiór: Obcisłe jeansy z dziurami na kolanach, luźny biały sweterek, czarne balerinki.
Ekwipunek: Portfel, telefon komórkowy, szminka.
Znaki szczególne: Duże, ciemnobrązowe oczy .
Orientacja: Heteroseksualna
Dołączył: 24 Sie 2016
Posty: 31
Wysłany: 2016-09-01, 12:13   

Nie spodziewała się, że rozpoczęcie roku będzie tak wyglądało. Dyrektor streścił wszystko w kilku zdaniach, na sali pojawiły się stoły z poczęstunkiem, każdy integrował się ze swoją grupą . Atmosfera panowała tam dzisiaj bardzo przyjemna co nie umknęło Juliette, chociaż na jakiekolwiek imprezy nie miała teraz weny. A na pewno nie na sali gimnastycznej, domówkę jeszcze by zniosła.
Gdy całe wydarzenie zbliżało się ku końcowi dziewczyna wymknęła się z sali kierując swe kroki w stronę akademika. Wbiegła na piętro po schodkach z delikatnym uśmiechem który chyba nigdy jej z twarzy nie znikał i zamknęła się w pokoju otwierając szafę z ubraniami. Wpatrywała się przez dłuższy czas w stertę ciuchów zajmującą wszystkie półki i analizując w głowie wszystkie możliwe warianty ubioru w końcu wyjęła to co trzeba. Zdjęła czarną sukienkę z rozpoczęcia i wskoczyła w obcisłe, czarne spodnie, białą obcisłą bluzkę z dekoltem wsunęła w spodnie, na ramiona zarzuciła beżowy kardigan a na stópki beżowe sandałki na obcasie. Był już praktycznie wrzesień, ale temperatura pozwalała na tego typu obuwie. Dziewczyna rozpuściła swoje długie włosy do tej pory upięte w kucyk i wyszła z czarną torebką chanel zamykając za sobą drzwi.
Gdzie tak pędziła? Wychodząc z sali usłyszała, że część uczniów zbiera się w jakiejś knajpie w centrum miasta, aby opić rozpoczęcie. Cóż... godzinka bądź dwie jakiegoś towarzystwa jeszcze nikomu nie zaszkodziły. Jedynym problemem był brak jakiegokolwiek adresu pod który miałaby się kierować. Dziewczyna zdecydowała, że przejdzie się na pieszo i może po drodze trafi na kogoś znajomego. A jeśli nie to zawsze pozostają jej zakupy którymi nigdy nie wzgardzi.
Szła dosyć szybkim krokiem ulicami Londynu, obcasy uderzały delikatnie o chodnik a Julka rozglądała się co jakiś czas w nadziei, że w końcu spotka kogoś znajomego. Wchodziła do różnych lokali a gdy w środku było spokojnie bez śmiechów, krzyków itp po prostu wychodziła wiedząc już, że tam na pewno nikogo od nich nie ma.
Szła jeszcze kilka minut od lokalu do lokalu, szczerze mówiąc nie znała tych okolic i gdy tylko zobaczyła kolejne drzwi bez jakiegokolwiek napisu weszła chcąc sprawdzić co się mieści w tym miejscu. Szła korytarzem mijając samych mężczyzn, tutaj zaczęła się zastanawiać czy sens jest ich dalej. To chyba nie to miejsce którego szuka... jednak weszła na salę.
-Nie.. to na pewno nie tutaj.-mruknęła pod nosem widząc trenujących bokserów zawodowców, amatorów? Cholera wie. Jedno było pewne, nie ma tutaj czego szukać. Widać nie spotka dzisiaj nikogo znajomego. Chociaż...
Dziewczyna już miała odwrócić się na pięcie i wyjść gdy jej oczom ukazał się niebieskowłosy chłopak którego poznała kilka dni temu na dziedzińcu. Trenuje boks? Beauchamp uniosła delikatnie brwi do góry ze zdziwienia. Zrobiła kilka kroków wgłąb sali pytając przy okazji jednego z trenerów chyba czy może chwilę zostać. Zgodził się. Skrzyżowała ręce na piersiach i oparła się plecami o ścianę obserwując trenującego chłopaka. Tylko minutkę i już jej nie ma.
 
 
   Podziel się na:     
Shad 
Kapitan Drużyny Koszykarskiej
Phenomenal One


Imię i nazwisko: Giotto Nero
Wiek: 19 lat
Aktualny ubiór: Koszulka, spodnie i buty, czego więcej trzeba do szczęścia?
Ekwipunek: Telefon, klucze, zegarek, portfel, lizak
Znaki szczególne: Pewność siebie, widać to
Orientacja: Heteroseksualny
Dołączył: 24 Sie 2016
Posty: 117
Wysłany: 2016-09-01, 14:51   

Do niego również dotarły informacje o tym, jakoby było organizowane spotkanie z okazji rozpoczęcia roku w jakimś pubie w centrum Londynu. Chłopak jednak zastanawiał się co tu świętować, skoro to początek szkoły - problemów, egzaminów, braku czasu i tak dalej. Musiał odmówić swoim znajomym, ponieważ nie miał ochoty na żadne opijanie wdepnięcia w gówno po uszy, a poza tym wcześniej już umówił się z trenerem na prywatną sesję treningową w klubie bokserskim, tak więc tylko złamanie nogi mogłoby pokrzyżować plany niebieskowłosego, wszakże takie spotkania zdarzały mu się bardzo rzadko, od kiedy przestał trenować boks. Ciężko było złapać trenera, by umówić się z nim na zajęcia, miał przecież dużo więcej podopiecznych, którzy poważniej traktowali temat pięściarstwa, niż Giotto.
Podczas rozgrzewki czuł się zwyczajnie, wszakże na parkiecie w sali gimnastycznej również robi podobne ćwiczenia, by przygotować mięśnie i stawy do większego wysiłku. Sprawa diametralnie się zmieniła, gdy chłopak w końcu zaczął okładać worek treningowy. Krew w jego żyłach zagotowała się, zaczęła działać adrenalina, a sam Shad zaczynał odczuwać podniecenie i dziką satysfakcję z powodu wznowienia treningów. Tęsknił za boxingiem i po tych kilku tygodniach przerwy od pięściarstwa, "powrót do korzeni" jest czymś, co zapamięta na bardzo długo. Miał gdzieś z tyłu głowy to, że postawił na koszykówkę, ale jednak zawsze znajdzie czas na to, by pobawić się chwilę z workiem, ewentualnie z trenerem, mającym specjalne zabezpieczenia, które chronią go od poważniejszych ciosów.
Obecność Julii w pomieszczeniu umknęła jego uwadze z kilku względów: chłopak był zbyt zaaferowany swoimi ćwiczeniami, które powoli zaczynały go męczyć, a konkretniej, jego ramiona; mało tego sala była na tyle duża, by dzieliła ich odległość uniemożliwiająca porozumiewanie się, czy też jakiś poważniejszy kontakt wzrokowy; w końcu sam niebieskowłosy się jej tutaj nie spodziewał, dlatego nawet nie myślał o tym, że szkarłatna kiedykolwiek się tu zjawi i będzie się mu przyglądać. Nie można przecież wiedzieć wszystkiego.
Czując, że nadchodzi właściwy moment, Nero wspiął się na wyżyny swoich umiejętności, postanowił pokiereszować worek jak najbardziej mógł, by z dumą zejść do szatni i zakończyć ponad godzinny trening. Skupił się więc na wszystkim co związane z walką - oddawał kolejne ciosy, które wydawały się być co raz mocniejsze, pomimo jego zmęczenia, mało tego zaczął poruszać się wokół worka, poprawiając tym samym swoją pracę nóg. Sam nauczyciel Giotto był pod wrażeniem jak chłopak czuje dystans pomimo kilku tygodniu zawieszenia rękawic na kołek. W końcu, gdy okrążył worek, mniej więcej w połowie drogi dostrzegł wystrojoną, siedzącą Juliette, która na tle spoconych i półnagich facetów aż nadto się wyróżniała. Był jednak profesjonalistą, zatem nie dał zawładnąć jej swoimi myślami i dalej skrupulatnie okładał pięściami worek, który gdyby żył, na pewno miałby już dosyć.
Trwało to jeszcze chwilę, a chłopak oddał parę mocniejszych uderzeń, aż w końcu uspokoił się, zatrzymał kołyszący się przedmiot i wziął kilka głębszych oddechów, gdyż język stanął mu już w gardle. Pot zalał całą jego twarz, a chłopak wyglądał jakby był po kilkunastominutowym prysznicu - wszystko w normie, dostał wycisk, którego tak bardzo oczekiwał!
Podziękował trenerowi i przybił z nim pięści, po czym wdzięczny odszedł, kierując się w stronę szkarłatnej piękności, która obserwowała go od kilku minut, a przynajmniej - o takim czasie wiedział, mogła być już tu trochę dłużej.
Stanął przed Beauchamp (kurwa, udało się za pierwszym razem) i wytarł twarz ręcznikiem, który przyniósł ze sobą z szatni.
- Co jest mała, zgubiłaś się? - spytał jak typowy mięśniak, aczkolwiek w tym przypadku chciał zażartować, co poparł małym uśmiechem w kąciku ust, ciesząc się w duchu na jej widok. Średnio wyszło mu granie bokserskiego chojraka, ale nie taki był plan, jeśli się uśmiechnie - robota wykonana w stu procentach.
Właściwie, to nie wiedział jak rozpocząć rozmowę, gdyż był "trochę" zmęczony i tak naprawdę procesy myślowe były lekko zwolnione w jego wypadku. Potrzebował teraz kilkunastu minut na odpoczynek i rekreację, co znaczyło tyle, że zaraz uda się pod prysznic.
- Dobrze, że nie przyszłaś w tej czarnej sukience. - rzucił po chwili, zajmując miejsce obok niej. Gdyby się w niej zjawiła, chłopak zdecydowanie nie mógłby się skupić na swojej pracy. Teraz jeszcze jakoś dał radę się powstrzymać od wlepiania w nią wzroku, co wcale nie było takie łatwe, gdyby jednak była w tej sukience z rozpoczęcia... nawet nie trafiałby chyba w worek. You know what i'm sayin'.
Jeden z przechodzących bokserów przekazał Shadowi wodę z cytryną, za którą chłopak podziękował kiwnięciem głową. Natychmiast opróżnił ponad połowę półtoralitrowej butelki, łapiąc później krótką chwilę na oddech.
- A tak na poważnie, co tu robisz? - spytał, zerkając na nią kątem oka. Normalnie zawiesił by na niej swój wzrok, aczkolwiek teraz musiał wytrzeć znowu twarz ręcznikiem, bo pot zalał znowu jego oczy i usta. Chwilę później wrócił do wpatrywania się w jej oczy, z małymi przerwami na wytarcie twarzy oraz dyskretne zerkanie w jej dekolt, czy też zgrabne nogi.
- Chcesz się zrewanżować i pomóc mi dzisiaj nieść torbę? - zaśmiał się lekko, nawiązując to sytuacji sprzed kilku dni, gdy to poznali się i zaniósł jej książki do pokoju. Oczywiście nie mówił na serio, gdyż wiedział doskonale, że tak nie wypada, aczkolwiek rozluźnienie atmosfery żartem zawsze jest w cenie. Nawet jeśli to słaby żart. Grunt, że leci prosto z serduszka, tak jak wszystko, co mówi przy niej Giotto.
Raz jeszcze zerknął w jej oczy i odetchnął głęboko, zapominając o całym zmęczeniu.
- Wyglądasz zjawiskowo, umalowałaś się, ładnie pachniesz i masz przy sobie małą torebkę. - zaczął. - W klubie bokserskim raczej nie ma szans na świętowanie rozpoczęcia roku. - uśmiechnął się lekko, nie zdając sobie nawet sprawy, że suchą obserwacją właśnie ją wykomplementował. Trzeba mu wybaczyć, chłopak ma za sobą godzinę okładania worka rękami, więc i jego reakcje mogą być mniej żywe i bardziej bezpośrednie, nie ma przecież co się bawić w podchody.
_________________

#6666ff
If you're afraid to fail, then you're probably going to fail.
People just don't understand how obsessed I am with winning.
Everything negative - pressure, challenges - is all an opportunity for me to rise.




KP | Info | Rel |
Other | Phone | Mail | Voice | Theme
 
 
   Podziel się na:     
Julia
Zastępca Beta
Principessa


Imię i nazwisko: Juliette Beauchamp
Wiek: 18 lat
Aktualny ubiór: Obcisłe jeansy z dziurami na kolanach, luźny biały sweterek, czarne balerinki.
Ekwipunek: Portfel, telefon komórkowy, szminka.
Znaki szczególne: Duże, ciemnobrązowe oczy .
Orientacja: Heteroseksualna
Dołączył: 24 Sie 2016
Posty: 31
Wysłany: 2016-09-01, 22:57   

Mieli inne podejścia do rozpoczęcia nowego roku szkolnego. On nie widział w tym niczego dobrego i powód do świętowania był to dla niego żaden za to Julia przygotowując się do zajęć już od kilku tygodni w końcu mogła wykorzystać zebraną wiedzę. W końcu mogło okazać się, że te wszystkie godziny spędzone przed książkami nie poszły na marne, a i ostatni wypad na miasto przed pierwszymi sprawdzianami nie wydawał się być głupim pomysłem na który nawet Beauchamp (mówiłam, że nie jest trudne! ) się skusiła. To, że nie wyszło i nie znalazła lokalu oraz jakichkolwiek znanych twarzy ze szkoły to już inna sprawa. To, że kręciła się po centrum przez tyle czasu i to, że wylądowała tutaj w klubie bokserskim świętując rozpoczęcie jak się okazało w stylu Nero.. no trudno. Jakoś gdy go zobaczyła zapomniała o wszelkich spotkaniach.
Zapomniała zapewne przez to jak chłopak prezentował się okładając worek treningowy z każdą chwilą coraz mocniej i mocniej. Znęcał się nad nim a w końcu gdy już chyba każdy sądził, ze chłopak już tracił siły zaczął popisywać się jeszcze to silniejszymi ciosami i do tego pracą nóg, która sądząc po minie trenera była niezła. Dziewczyna przez dłuższą chwilę stała pod ścianą jednak widząc rozkręcającego się niebieskowłosego przycupnęła na ławeczce oczekując niezłego pokazu umiejętności. Nie zawiódł jej, nie znała się na boksie, nie miała pojęcia czy wyprowadzane przez niego ciosy były poprawne, czy postawa była zachowana... ale z każdą chwilą jej czekoladowe oczka były coraz to bardziej otwarte, a usteczka delikatnie się rozchyliły nie mogąc uwierzyć w siłę jaką nadal pomimo zmęczenia miał w sobie Włoch. Worek który był i tak już przedmiotem martwym wołał o pomstę do nieba, trener patrzył się na niego jak otępiały, a Juliette na sam ten widok robiło się aż gorąco. Nie pytajcie mnie dlaczego, to jest chyba typowa reakcja kobiety na widok kogoś o takiej sile, takich umiejętnościach i świetnym charakterze jednocześnie.
Dziewczyna zsunęła z ramion kardigan kładąc go obok siebie na ławeczce i wzięła głęboki wdech prostując przy tym plecki gdy Giotto zakończył swój pokaz umiejętności. Nie spodziewała się, że do niej podejdzie, nie sądziła że przez to wszystko została choćby zauważona jednak jemu oku nic nie było w stanie umknąć. Francuzka z uśmiechem patrzyła jak idzie w jej stronę, a słysząc jego słowa pokręciła z niedowierzaniem głową uśmiechając się nieco szerzej.
-W pewnym sensie tak, zgubiłam się. - przyznała lekko rozbawiona całą tą sytuacją. Kręciła się po centrum przez dobrą godzinę, aż w końcu trafiła w nieznane jej rejony i weszła tutaj. Powiem szczerze, że nie wiedziała teraz jak dotrzeć znów do szkoły St. Russell więc chłopak trafił bezbłędnie. Biedna, mała Juliette zgubiła się w wielkim mieście o nazwie Londyn. Ratunku!
Jego uwaga na temat sukienki jaką miała na sobie wcześniej dziewczyna nie umknęła jej ani trochę. Spojrzała na siadającego obok niej boksera i posłała mu nieco zadziorne spojrzenie zadowolona z jego słów. Właśnie o to jej chodziło gdy stała rano przed lustrem, aby wyglądać ślicznie i jak widać udało się!
-Ty za to częściej powinieneś zakładać garnitur.-powiedziała tylko patrząc znów przed siebie na ćwiczących mężczyzn i przypominając sobie widok Nero gdy rano zjawił się na sali gimnastycznej. Było mu w nim do twarzy... kogo ja oszukuję, wyglądał bosko. Ojej, znowu zrobiło jej się gorąco na samo wspomnienie. Niedobrze..
Juliette przez dłuższy moment obserwowała jednego z ćwiczących chłopaków nie zauważając nawet w ten sposób przechodzącego bok nich osiłka podającego Nero wodę. Nie mogła pojąć pasji do boksu, przecież oni okładali się pięściami po twarzach! W tym nie było nic przyjemnego.
Ocknęła się z zamyślenia dopiero słysząc trzask butelki opróżnianej przez Włocha siedzącego obok. Spojrzała na niego mrugając energicznie i westchnęła dosyć teatralnie zastanawiając się nad odpowiedzią dla niego. Cóż, musi mu się przyznać, że gapa mieszka tutaj już tyle lat a nadal gubi się w tym mieście jak Ci studenci z wymiany.
-Cóż... na prawdę się zgubiłam.-tutaj spuściła wzrok na swoje dłonie splecione ze sobą na kolanach. -Szukałam lokalu gdzie zbierali się ludzie z naszej szkoły. Zupełnie nie wiem gdzie jestem ...-dodała z lekkim rozbawieniem w głosie a jej wzrok znów powędrował na twarz niebieskowłosego. Co on musiał sobie teraz o niej pomyśleć?! Pewnie, że sierota z niej. Kurcze... to chyba nie wpłynie korzystnie na jego opinię na temat Juliette. No nic, będzie się martwiła o to później.
Chłopak wyglądał na bardzo zmęczonego, w sumie było po czym. Widząc jego uderzenia w worek a następnie ich ilość Włoch musiał padać na twarz. I jeszcze ten pot który się z niego lał. Jakby nie patrzeć jego pytanie skierowane w jej stronę było jak najbardziej uzasadnione. On pomagał jej, teraz ona będzie pomagała jemu. Francuzka przytaknęła głową śmiejąc się melodyjnie pod nosem.
-Tak, ale ty za jeden uchwyt a ja za drugi. -powiedziała gestykulując przy tym dosyć energicznie. Demonstrowała trzymanie torby za pasek, żeby nie było, że dziewczę to nadpobudliwe. I nie żartowała w tym momencie, była w stanie pomóc mu nieść torbę o czym przekonałby się gdyby wyszli stąd razem jednak nic pewne nie było. Mógł nie chcieć jej towarzystwa podczas powrotu do akademika, ale ona jeszcze nad tym popracuje.
Patrzyła na niego zaciekawiona gdy ten zaczął wyliczać jej kolejne to komplementy chyba nawet nie będąc tego świadom. Poczuła się bardzo... miło. W końcu ktoś docenił jej starania i powiedział że dobrze..pff, że zjawiskowo wygląda! Julia poczuła jak zaczyna się delikatnie rumienić jednak nie odwróciła wzroku. Patrzyła na towarzysza z ciepłym uśmiechem i gdy skończył przytaknęła głową przyznając mu rację.
-Miałam zamiar świętować gdzieś indziej, ale w trakcie szukania lokalu zupełnie mi się tego odechciało. -przyznała a uśmiech na jej twarzy zastąpił lekki grymas. Chłopak chyba widział ją po raz pierwszy bez choćby malutkiego uśmieszku na buźce. -Wolę pomóc Ci zanieść torbę do akademika. Co Ty na to? Jestem w obcasach więc zbyt prędki powrót do domu to nie będzie, ale w pakiecie masz jeszcze miłe towarzystwo. Tak sądzę.-uniosła pytająco brew do góry i po chwili zagryzła delikatnie wargę czekając na reakcję chłopaka na te słowa. Miała popracować nad ich wspólnym powrotem do domu, więc tak oto zaczęła. W końcu spędzanie z nim czasu było bardzo przyjemne, a i ktoś kto zna to miasto lepiej od niej i pomoże wrócić do szkoły też byłby mile widziany. Założyła nogę na nogę i przeczesała swoje długie włosy palcami odgarniając je na jedną stronę, a konkretniej tą po której siedział chłopak. Było to zamierzone? Skąd!
 
 
   Podziel się na:     
Shad 
Kapitan Drużyny Koszykarskiej
Phenomenal One


Imię i nazwisko: Giotto Nero
Wiek: 19 lat
Aktualny ubiór: Koszulka, spodnie i buty, czego więcej trzeba do szczęścia?
Ekwipunek: Telefon, klucze, zegarek, portfel, lizak
Znaki szczególne: Pewność siebie, widać to
Orientacja: Heteroseksualny
Dołączył: 24 Sie 2016
Posty: 117
Wysłany: 2016-09-02, 00:32   

Giotto nie był osobą zabawową, znajomi często próbowali go wyciągać na różne imprezy, ale próżno było go szukać nawet w barach typowych dla facetów-bokserów. Chłopak dbał o siebie, wolny czas spędzał na pracy, albo na odpoczynku (czyt. leniuchowaniu), dzięki czemu mógł pochwalić się zdrowym i dobrym podejściem do wszystkich spraw. Kiedyś może i zarzucą mu, że przeczekał swoją młodość - nie imprezował, nie upalał się, nie ćpał, nie wyrywał co noc innej laski, ale on się tym w zupełności nie przejmował. Podczas gdy oni będą o tym wspominać, chłopak będzie składać podpis pod kontraktem opiewającym na sto milionów dolarów za cztery lata robienia tego, co się kocha i najlepiej jeszcze w drużynie marzeń. Wizja była dobra i co najważniejsze, cały czas o niej pamiętał, by chwili zadumy bądź zwątpienia, przypomnieć sobie o swoich celach.
Wprawdzie nie spodziewał się Juliette, ale nie sposób było jej nie zauważyć po takim czasie, gdyż większość osób przebywających w sali treningowej, co jakiś czas zerkało na nią, komentowało ją, bądź nawet chyba próbowali ją zagadać. Zdecydowanie trafiła w złe miejsce, gdyż testosteron unosił się tutaj aż do sufitu, a ona jako piękna niewiasta była narażona na ataki napaleńców, którzy gotów byli sądzić, że to właśnie dla nich Beauchamp się tu pojawiła. Stąd też szybka reakcja Nero, który podszedł do niej od razu po zakończeniu treningu. To był niewerbalny przekaz w stylu "polizane, zaklepane", chociaż w tym przypadku chodziło o zwykłe zagadanie szkarłatnej.
To czy miała dobrą orientację w terenie, czy nie, to już kwestia konkretnych spraw. Wiedział, że część uczniów jest tu na stypendiach, większość przyjechała z różnych zakątków świata i tak naprawdę nieliczni mogą się pochwalić dobrą znajomością Londynu, już wystarczy im przecież język angielski opanowany w stopniu komunikatywnym. Jeśli jednak dziewczyna często będzie udawać się w takie podróże sama bez przewodnika, to kiedyś może się to źle skończyć, trzecioklasistka musi mieć to na uwadze.
Uniósł lekko brwi i spojrzał na nią, lekko zaskoczony tym stwierdzeniem.
- A skąd wiesz, że tego nie robię? - uśmiechnął się tajemniczo, sugerując jej jakoby nosił garnitur częściej, niż jej się to wydawało. W rzeczywistości chłopak dobrze się czuł w smokingach i gdy nadarzała się okazja, przychodził ubrany właśnie w taki sposób, aby godnie reprezentować swoje włoskie korzenie. Włosi właściwie kojarzyli się z żelem na włosach, ciemną karnacją i garniturami za setki dolarów, które zmieniali w zależności od pogody, zachcianek i potrzeby chwili. Nero jednak ograniczał się do ważniejszych wydarzeń i tylko wtedy można było zobaczyć go w tak eleganckim kroju. Mała zadziorność nie zaszkodzi.
Dalsza jej wypowiedź spowodowała, że chłopak odrobinę zmartwił się jej stanem, w końcu zgubiła się i chciała dotrzeć do znajomych, a przynajmniej, chciała to zrobić jeszcze kilka chwil temu. Szczęście w nieszczęściu, że trafiła akurat tutaj.
- Naczelni imprezowicze wynajmują zazwyczaj klub w centrum miasta. - zaczął. - To kawałek dalej, jak chcesz, mogę Cię podprowadzić. - zasugerował, choć tak naprawdę nie miał ochoty tam iść. Wiedział jednak, że mogłaby trafić w jeszcze gorsze miejsce i tym samym miałby ją na sumieniu, gdyby nie daj boże coś jej się stało. Postanowił więc odprowadzić ją w miejsce docelowe, by potem udać się w spokoju do akademika i trochę wypocząć, o wzięciu udziału w inauguracji uczniowskiej roku nie było nawet mowy; był zbyt zmęczony i niechętnie do tego nastawiony, by dać się porwać wirowi szaleństwa.
Zaśmiał się lekko wyobrażając sobie ich dwójkę targającą jedną torbę, śmieszna wizja.
- Cwane. - uśmiechnął się kącikiem ust. - Ale dam sobie radę sam, jestem dużym chłopcem. - puścił jej oczko i spojrzał na trenujących kolegów z teamu.
Chłopak kolejny raz skupił się na uzupełnieniu witamin w organizmie, dlatego natychmiast upił resztę wody, która mu została. W tym czasie Juliette najwidoczniej ekscytowała się tym, co chłopak właśnie powiedział. Nie miał problemów z tym, żeby mówić to co myśli, dlatego wyliczenie wszystkich tych istotnych aspektów jej przygotowania, było wręcz formalnością. Nie kłamał, nie miał też zamiaru połechtać jej ego, bowiem Francuzka na pewno znała swoją wartość i wiedziała, że jest w topce uczennic każdego ucznia (a może i nawet uczennic) St Russell w kategorii "dziewczyna, którą chciałbym przelecieć", w skrócie: "miss szkoły".
Spojrzał na jej obcasy, gdy tak o tym wspomniała i uniósł lekko brwi, prezentując po raz kolejny swoje zdziwienie. Dawała radę w tym chodzić? Szacenuk.
- Jeśli nie będę Cię musiał zanosić potem razem z tą torbą, to w porządku. - zachichotał lekko, wyobrażając sobie różne sytuacje z Julią w roli głównej - począwszy od jej bolących nóg, skończywszy na połamanym obcasie, czy zwichniętej kostce. Raczej dałby radę ją zanieść, ale lepiej nie ryzykować, w końcu ciężki trening za nim, jutro szkoła, a szkoda by zaliczyli potem jakiś chodnik zębami. To nawet romantyczne by nie było, raczej straszne.
Wytarł twarz ręcznikiem i spojrzał na nią, wracając do swojej standardowej, neutralnej miny.
- Wezmę tylko szybki prysznic i spakuję rzeczy. - dodał po chwili. - Kup mi w tym czasie wodę niegazowaną w automacie, ok? Jak się przebiorę, oddam pieniądze. Jak już to zrobisz, przyjdź do szatni, jest tam na pewno bezpieczniej niż na dole o tej godzinie. - poinstruował ją i bez dalszej zwłoki udał się najpierw do szatni, a potem pod prysznic, który był w głębi pomieszczenia. Wziął ze sobą żel oraz ręcznik, zapominając całkowicie o tym, że zaprosił ją przecież do środka, a tam... będzie się przebierać i będzie go widzieć tak, jak został stworzony na podobieństwo kogoś tam. Z drugiej strony trzeba mu wybaczyć, witaminy i sole mineralne jeszcze się nie uzupełniły, zatem nie może myśleć o wszystkim, ktoś musi mu pomóc.
_________________

#6666ff
If you're afraid to fail, then you're probably going to fail.
People just don't understand how obsessed I am with winning.
Everything negative - pressure, challenges - is all an opportunity for me to rise.




KP | Info | Rel |
Other | Phone | Mail | Voice | Theme
 
 
   Podziel się na:     
Julia
Zastępca Beta
Principessa


Imię i nazwisko: Juliette Beauchamp
Wiek: 18 lat
Aktualny ubiór: Obcisłe jeansy z dziurami na kolanach, luźny biały sweterek, czarne balerinki.
Ekwipunek: Portfel, telefon komórkowy, szminka.
Znaki szczególne: Duże, ciemnobrązowe oczy .
Orientacja: Heteroseksualna
Dołączył: 24 Sie 2016
Posty: 31
Wysłany: 2016-09-05, 15:55   

Juliette także niezbyt często brała udział w tego typu spotkaniach, w końcu jej życie podporządkowane było zajęciom pozwalającym jej kształcić się w kierunku malarstwa ...i nie tylko. Chciała robić dobrze to co kocha dlatego godzinami przesiadywała przed płótnem w dni wolne, a gdy zbliżały się egzaminy bądź zwykła kartkówka nie wychodziła z pokoju póki nie była pewna zdania na ocenę celującą. Wymagania stawiał ojciec jednak nawet jeśli mężczyzna nie naciskałby w tej kwestii podejrzewam, że sama Julia wymagałaby od siebie podobnie wiele. Była bardzo ambitna. Czasami ta cecha jak najbardziej jej odpowiadała, chwilami jednak stawała się męcząca. W końcu ile razy można odmawiać sobie pewnych przyjemności na rzecz ciągłej nauki.
Miała zostać na dosłownie minutkę, a przyglądała mu się już od dobrych kilkunastu minut nie mogąc wyjść z podziwu. Nie interesowali ją przechodzący obok bokserzy bądź też zaczepki typu 'Hej śliczna.' , posyłała im tylko delikatny uśmiech i ponownie skupiała się na niebieskowłosym przystojniaku uderzającym w worek. Na ten widok każdy z nich dawał sobie spokój i szedł dalej. Obojętność jaka wobec nich biła od szkarłatnowłosej skutecznie ich przepędzała jednak natychmiastowa interwencja Giotto dała wszystkim do zrozumienia, że ten towar na sali jest już jak to ująłeś zaklepany. Nawet i w celu zwykłej konwersacji.
Nie miała w zwyczaju opuszczać murów szkoły bez jakiegokolwiek towarzystwa, a nawet jeśli to szła wtedy odwiedzić rodziców i droga do rodzinnego domu była jej bardzo dobrze znana. Tylko dzisiaj coś jej odbiło i wyruszyła na miasto w pojedynkę nie znając jednocześnie okolicy. Jak widać nawet ona miała takie momenty kiedy to musiała opuścić te szkolne mury nie zważając na nieznajomość topografii miasta, a także grasujących w ciemnych uliczkach typów przed którymi nie potrafiła się obronić. To już powinno dać jej do myślenia, może powinna troszkę odłożyć te wszystkie książki na bok i jakoś odreagować? Z drugiej strony kiepski wybrałaby sobie na to moment, w końcu rok szkolny właśnie się zaczął.
Uniosła delikatnie brwi ku górze patrząc na niego z lekkim niedowierzaniem. Czyżby chłopak mówił prawdę i pokazywał się w garniturach częściej niż by Juliette przypuszczała? W sumie, zna go dopiero od kilku dni, nie powinna się dziwić.
-No no no... w takim razie gdzie mam pójść, żeby Cię w nim jeszcze raz zobaczyć? -jej zadziorne spojrzenie w tym momencie było efektem porannych widoków jakie zapewnił jej Włoch gdy ta zauważyła go na sali gimnastycznej. Proszę ją za to nie karcić. Najwidoczniej widok Włocha w garniturze działał na nią... i to bardzo.
Nie miał się czym przejmować. Zgubiła się co nie było pierwa tego typu sytuacją, w końcu mieszkała tutaj już kilka lat a znajomość tego miasta nie poprawiła się odkąd tylko się tutaj przeprowadziła z wspaniałego Paryża. Miała już kilka takich sytuacji kiedy to nie mogła trafić do sklepu, znajomej bądź ulubionej księgarni której swoją drogą nie odwiedzała już dawno. Zawsze jednak jakoś udawało jej się wyjść z opresji bez szwanku chociaż z drugiej strony jeszcze nigdy nie zwiedzała Londynu o tej godzinie.
Na jego propozycję podprowadzenia ją do lokalu gdzie siedziała cała ekipa dziewczyna pokręciła przecząco głową z delikatnym uśmiechem. Nie miała już ochoty w ogóle tam iść, te poszukiwania skutecznie ją do tego wieczora zniechęciły. A teraz jeszcze to spotkanie. Chłopak jednak zachował się bardzo w porządku i nie chcąc jej zostawić samą nawet pomimo widocznego zmęczenia był w stanie poświęcić swój czas i resztę sił, aby tylko dotarła bezpiecznie w odpowiednie miejsce. Ten typ faceta to w tych czasach już chyba gatunek na wymarciu.
Znała swoją wartość to fakt, zawsze wiedziała że do grona tych najbrzydszych dziewczyn w szkole na pewno nie należy jednak słysząc takie słowa na swój temat od chłopaka, którego się bardzo polubiło już podczas pierwszego spotkania działało tak a nie inaczej. Rumieńce które pojawiły się na twarzyczce Juliette były czymś nieuniknionym w tej sytuacji.
-No jak uważasz, nie będę się z Tobą kłóciła w tej kwestii. - jeśli nie chciał, aby pomogła mu nieść torbę to trudno, płakała z tego powodu nie będzie i wymyśli jakiś inny sposób aby mu się jakoś odwdzięczyć za transport lektur, oraz chupa chups'a zostawionego na zeszytach. W końcu możliwości jest wiele, trzeba tylko wybrać tę najodpowiedniejszą.
Zaśmiała się melodyjnie na jego słowa odnośnie ich wspólnego powrotu do akademika, w końcu scenariusz w którym Giotto bierze Francuzkę na ręce i przynosi pod same drzwi pokoju był dosyć śmieszny. Nie wspominając już o tych kilku glebach zaliczonych po drodze.
-Spokojnie, umiem w nich chodzić. O to nie musisz się martwić, wystarczy że zaniosłeś mi ostatnio książki do pokoju, więcej nie trzeba. -uspokoiła go nadal rozbawiona, w końcu gdyby nie potrafiła chodzić w tego typu obuwiu nie wychodziłaby w tym na miasto. Ona po prostu nie lubiła się w obcasach spieszyć, to wszystko.
Po dosyć dłuższym wpatrywaniu się w ćwiczących mięśniaków i zastanawianiem się nad sensem trenowanie tego typu sportu z zamyślenia wyrwał ją głos Włocha, który najwidoczniej chciał jak najszybciej opuścić to pomieszczenie. Z resztą nie ma co się dziwić, był cały mokry i zapewne jak padnie dzisiaj na łóżko tak obudzi się jutro rano tuż przed zajęciami. Francuzka wysłuchała instrukcji niebieskowłosego, a uśmiech na jej twarzy robił się z każdym jego słowem coraz to szerszy. Był pewny siebie co bardzo podobało się Beauchamp i zapewne nie tylko jej. Tacy zawsze podobają się dziewczynom najbardziej, co poradzisz.
-Ok, kupię Ci ją ale nie ma żadnego oddawania kasy. -powiedziała tylko wymijając go i skierowała się w stronę automatu, który mijała po drodze. Nie zwracając zbytnio uwagi na zaczepki po drodze kupiła Nero wodę niegazowaną, a sobie sok pomarańczowy i ruszyła w stronę gdzie prowadziły ją strzałki z napisem 'Szatnia' . Gdy w końcu dotarła na miejsce weszła do średniej wielkości pomieszczenia z szafkami i usiadła na ławeczce otwierając sok pomarańczowy. Założyła nogę na nogę i piła powoli napój święcie przekonana, że Włoch wie co robi i wyjdzie z pod prysznica przynajmniej już w bokserkach.
 
 
   Podziel się na:     
Shad 
Kapitan Drużyny Koszykarskiej
Phenomenal One


Imię i nazwisko: Giotto Nero
Wiek: 19 lat
Aktualny ubiór: Koszulka, spodnie i buty, czego więcej trzeba do szczęścia?
Ekwipunek: Telefon, klucze, zegarek, portfel, lizak
Znaki szczególne: Pewność siebie, widać to
Orientacja: Heteroseksualny
Dołączył: 24 Sie 2016
Posty: 117
Wysłany: 2016-09-16, 19:40   

Zatem można powiedzieć, że się dobrali, skoro żadne z nich nie istniało w świecie imprezowiczów. Nie można jednak stwierdzić, czy taki stan rzeczy utrzyma się już do końca, bo warto nadmienić, że Giotto czasem bywał na jakichś spotkaniach ze znajomymi. Najczęściej były to domówki, imprezy w akademiku, bądź jakieś tematyczne balangi, które akurat mu odpowiadały. Nie był człowiekiem zabawowym, ale potrafił docenić tę formę spędzania wolnego czasu. Raz do roku miał mały odchył, że po prostu musiał udać się do baru, chociażby po to by napić się alkoholu. Przeważnie jednak spędzał wolny czas na śnie, albo na treningu i to było dla niego wystarczające do szczęścia.
Giotto doskonale znał Londyn, a przynajmniej jego większą część. Swego czasu dużo jeździł po mieście szukając między innymi klubów koszykarskich, czy też dobrych boisk do treningu. Dzięki temu zapoznał się z topografią miasta, nauczył się poruszać po nim szybko i nie musiał martwić się o zgubienie drogi do akademika. Z drugiej strony, nawet jeśli zdarzyłoby mu się zboczyć z trasy, to zawsze znajdzie jakieś dobre rozwiązanie i na pewno nie spanikuje, ani tym bardziej się nie przestraszy. Gorzej, jeśli któregoś dnia trafiłby na naprawdę paskudną ulicę, w której same pięści do obrony mogłyby nie wystarczyć.
Garnitur był dla Nero czymś bardzo naturalnym, chłopak dobrze się w nich czuł i wiedział, że wygląda w nich jeszcze poważniej. Mało tego, żył przeświadczeniem (słusznym z resztą), że gwiazdy NBA noszą się w taki sposób i by dobrze reprezentować ojczyznę, wszystkie szkoły basketu które zaliczył, rodzinę i klub, w którym gra, musi też się odpowiednio ubierać. Ponadto... Kobe zawsze przychodził w eleganckim outficie na mecz, więc Italian Mamba też musi. Nazywanie Bryanta swoim idolem do czegoś zobowiązuje.
Spojrzał na nią spokojnie, wycierając po raz kolejny twarz.
- Imprezy rodzinne, otwarcie sezonu, uroczystości szkolne... randka? - przy ostatnim trochę się zawahał, ale bynajmniej nie chodziło tu o jakąś niepewność, czy onieśmielenie tematem. Bardziej sprowadzało się to do tego, że chłopak nigdy nie był na poważnej randce, a jego zdaniem poważne spotkanie z kobietą to kolacja wieczorem w jakiejś eleganckiej knajpie.
Oferując jej odprowadzenie pod sam bar, miał tu na uwadze tylko jej bezpieczeństwo, no i może - oszczędzenie swojego sumienia. Pomimo bycia skrytym i niechętnym do takich akcji, kobiecie nie mógł odmówić, ani tym bardziej zostawić jej samej w wielkim mieście i to wieczorem. Z drugiej strony, na pewno odnalazłby w tym swego rodzaju przyjemność, gdyż dobrze spędzało mu się czas wspólnie z Juliette, zatem dodatkowe kilkadziesiąt minut razem byłoby fajnym zakończeniem długiego dnia. Okazało się jednak, że szkarłatna nie potrzebuje już towarzystwa innych i albo jest zmęczona poszukiwaniami baru do tego stopnia, że rezygnuje z dalszych, albo wystarczy jej tylko Giotto do miłego wieczoru.
Dalsza część rozmowy to już zwykła kurtuazja i chwilowe pożegnanie się. Chłopak wiedział doskonale, że nie ma co odpowiadać, bo tylko przedłuży ich pobyt w klubie bokserskim. A przecież muszą wrócić o w miarę przyzwoitej godzinie do akademika, prawda? Musiał jednak odwrócić się jeszcze na moment, by zrobić dwie rzeczy - zaprzeczyć i na nią chwilę popatrzeć.
- Nie dyskutuj, mała. - uśmiechnął się lekko i pokierował kroki w stronę szatni, z której zabrał wszystkie potrzebne rzeczy i udał się pod prysznic.
Zajęło mu to kilka minut, wymył się dokładnie i wyszedł z łazienki owinięty w biały ręcznik, który spięty był gdzieś na jego pasie. Wymasował lekko kark i uśmiechnął się lekko, widząc najpierw śliczną Julię, a potem swoją ukochaną wodę, którą od razu zabrał i upił jedną trzecią butelki. Odłożył wodę na bok i zaczął powoli wyciągać ciuchy z torby, które chwilę później lądowały na jego ciele. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że odłożył ręcznik na bok i przez kilka chwil paradował całkowicie nagi, w dodatku niewzruszony tym faktem, przed szkarłatną. Będzie miała czym się pochwalić - widziała nagiego Giotto i bynajmniej, nie musiała go nawet podglądać, po prostu sam się przed nią rozebrał. Takie sytuacje nie zdarzają się zbyt często, chyba nigdy nawet się nie zdarzyły.
Założył bokserki, koszulkę, dłuższe spodnie, zegarek i mały, złoty wisiorek, swój talizman. Wytarł jeszcze prowizorycznie włosy, które były już praktycznie suche i schował cały sprzęt do torby adidas. Telefon wsadził do lewej kieszeni, a z portfela wyciągnął monetę, którą położył na kolana dziewczyny, był to oczywiście zwrot za wodę. Zarzucił torbę na ramię i pokręcił szyją, krzywiąc się lekko w pewnym momencie, najwidoczniej doskwierał mu jakiś dyskomfort w tych okolicach, może z przeciążenia?
- Gotowy. - potwierdził i schował ręce do kieszeni, udając się przodem w stronę wyjścia z szatni. Chwilę później opuścili już klub bokserski, zeszli na dół i uderzyła go nieznaczna dawka chłodu, która była czymś naturalnym dla kogoś, kto dopiero co wyszedł spod prysznica. Spojrzał na kilka grupek ludzi, stojących od siebie w różnych odstępach przy oknach, schodach czy pod samym klubem. Instynktownie złapał Beauchamp za rękę i przybliżył do siebie, po czym puścił.
- Trzymaj się blisko. - pewnym krokiem udał się przed siebie, pilnując czy aby na pewno dziewczyna ruszyła za nim. O dziwo, obeszło się bez większych kłopotów, jedyne co mogło być nieprzyjemne w tym krótkim spacerze, to fakt, że Julia mogła usłyszeć kilka nietaktownych komplementów czy też zaczepek w swoją stronę, ale na to już niebieskowłosy nie miał wpływu. Gdy opuścili nieciekawą ulicę i znaleźli się na jednej z głównych w Londynie, uśmiechnął się w jej stronę i schował obie ręce do kieszeni.
- Jesteś pewna, że chcesz wracać do akademika? - spytał. - Odprowadzę Cię pod sam bar, decyduj, póki jeszcze względnie blisko. - zapewnił ją, po czym odwrócił się całkowicie w jej stronę, przerywając chód. Spojrzał jej w oczy i poprawił nieznacznie torbę na ramieniu, mając teraz dużo lepszy widok na jej... dekolt. No pięknie panie Nero. Można udawać gentlemana, ale żaden facet nie oprze się takiemu widokowi. Czemu zrobiło mu się jeszcze cieplej, niż kiedy okładał od godziny worek treningowy? Opamiętaj się, koszykarzu.
_________________

#6666ff
If you're afraid to fail, then you're probably going to fail.
People just don't understand how obsessed I am with winning.
Everything negative - pressure, challenges - is all an opportunity for me to rise.




KP | Info | Rel |
Other | Phone | Mail | Voice | Theme
 
 
   Podziel się na:     
Julia
Zastępca Beta
Principessa


Imię i nazwisko: Juliette Beauchamp
Wiek: 18 lat
Aktualny ubiór: Obcisłe jeansy z dziurami na kolanach, luźny biały sweterek, czarne balerinki.
Ekwipunek: Portfel, telefon komórkowy, szminka.
Znaki szczególne: Duże, ciemnobrązowe oczy .
Orientacja: Heteroseksualna
Dołączył: 24 Sie 2016
Posty: 31
Wysłany: 2016-09-18, 21:19   

To oczywiste, że każdy w końcu musiał wyjść z domu i napić się w dobrym towarzystwie znajomych bądź też swoim, jednak w ich przypadku zdarzało się to niezwykle rzadko. Oboje poświęcili się swoim pasjom i to sprawiało im wystarczająco dużo satysfakcji. Niektórzy woleli chodzić regularnie do klubów bądź pubów, a Juliette bardziej odpowiadała cisza i spokój jaki panował dookoła niej kiedy pracowała nad nowym obrazem. Tak to już jest, są różne sposoby dobrego spędzania czasu. Rodzice na pewno są z nich dumni.
Włosi przywiązywali uwagę do tego w czym wychodzili na ulicę podobnie jak męska część mieszkańców Paryża, Juliette uwielbiała to w mężczyznach tego wspaniałego miasta. To był kolejny powód aby wracać tam każdego roku. Jednak musiała przyznać, że jak do tej pory to własnie Nero zrobił na niej największe wrażenie ubrany w ten wyjściowy strój. Dlaczego akurat on? Sama do końca nie wiedziała, może spowodowane było to ich pierwszym spotkaniem podczas którego chłopak zawrócił jej w głowie jak jeszcze żaden. Tym chupa chupsem arbuzowym w szczególności.
Przez moment patrzyła na niego z delikatnym uśmiechem na twarzyczce, omiatała wzrokiem jego zmęczoną od treningu twarz po czym przytaknęła głową na znak, ze rozumie.
-Zapamiętam to. Nic tylko pozazdrościć tej z którą na ta randkę pójdziesz.- zaśmiała się cicho pod nosem lekko rozbawiona tym zawahaniem się przy wypowiadaniu słowa 'randka' . Nie wiedziała czym było to spowodowane jednak wywołało to taką a nie inną reakcję u kobiety. Proszę jej to wybaczyć.
Nie miała ochoty iść już gdziekolwiek, jak już wspomniałam ciężkie poszukiwania zniechęciły ją do spędzenia wieczoru w towarzystwie reszty uczniów St. Russell, a spotkanie Giotto tylko utwierdziło ją w przekonaniu iż nie powinna tam iść. Nie znała go długo, nie wiedziała o nim zbyt wiele jednak było w nim coś takiego co sprawiało że jego towarzystwo wprawiało ją w tak świetny nastrój. Może ten nietypowy początek, kiedy to chłopak bez zbędnych formalności po prostu zaczął bawić się jej włosami a ona poczuła przyjemne ciarki na całym ciele. Może to przez to szybsze bicie serca gdy pierwszy raz spojrzała mu w oczy.. a może to przez ten prezent zostawiony na zeszycie. A może przez to wszystko razem wzięte. Nie ważne, grunt że w tym momencie ta zagubiona, nie znająca Londynu dziewczyna chciała już tylko wrócić razem z nim do akademika wiedząc, że z nim na pewno będzie bezpieczna.
Bez większej dyskusji wstała z miejsca i ruszyła po napoje wymieniając z Giotto ostatnie spojrzenie, które swoją drogą było trochę figlarne. Dziewczyna przez moment patrzyła mu w oczy zagryzając przy tym malinową wargę.
-Tak jest, duży.-puściła mu tylko zadziorne oczko i zniknęła w korytarzu idąc między przechodzącymi obok osiłkami nawet na nich nie patrząc. Włoch potrafił namieszać w głowie.
Jak już mówiłam do szatni trafiła niedługo po ich rozstaniu na sali treningowej. Nie miała z tym najmniejszego problemu w końcu napis 'szatnia' był bardzo dobrze widoczny na ścianach. Przez kilka minut siedziała na ławeczce popijając sok pomarańczowy gdy w drzwiach ujrzała Nero w samym ręczniku zawiązanym w pasie. Dziewczyna nic nie powiedziała, dała mu butelkę z wodą i czekała aż pójdzie się przebrać. Jak się okazało chłopak nie miał w planach gdziekolwiek wychodzić. Nawet nie wiedziała kiedy, a ręcznik który do tej pory zakrywał Giotto leżał już na ławce ukazując chłopaka w całej okazałości. Francuzka zrobiła wielkie oczy zaskoczona tym co właśnie zrobił chłopak i uśmiechnęła się pod nosem rozbawiona tą sytuacją. Cóż, nie miała zamiaru z nikim dzielić się wiadomością, ze widziała Włocha nago jednak na pewno tego widoku nie zapomni przez pewien czas. Juliette odwróciła wzrok nieco w bok, aby nie krępować nieskrępowanego nawet w najmniejszym stopniu chłopaka, poczuła jak robi jej się nieco cieplej niż wcześniej jednak nie odezwała się. Cierpliwie czekała i gdy ten był już gotowy do wyjścia wstała z miejsca i spojrzała na niego nadal uśmiechnięta. Nic nie powiedziała, chłopak nie krepował się w jej towarzystwie. To chyba dobrze.. chociaż ta sytuacja bardzo ją zaskoczyła. Ruszyła za Giotto w kierunku wyjścia i odetchnęła z ulgą czując na twarzy przyjemny chłód. O tak... było jej tam zdecydowanie za gorąco. Wtedy poczuła jak Nero ściska jej dłoń i przyciąga do siebie. Przysunęła się bliżej chłopaka nadal zaskoczona tym co się działo dookoła niej. Złapała za krawędź jego sportowej torby i szybkim krokiem prawie że truchtem szła za nim słuchając po drodze uwag niektórych mężczyzn. Nie przywykła do tego typu sytuacji, w końcu niezbyt często wychodziła poza uczelnię. Miała ochotę wrócić i każdemu z osobna przyłożyć w twarz.
Gdy byli już na głównej ulicy dziewczyna zwolniła kroku i poprawiła sweterek aby było jej cieplej. W końcu jesień była coraz bliżej. Francuzka odwzajemniła uśmiech Włocha i zatrzymała się w tym samym momencie co on krzyżując przy tym ręce na piersiach jeszcze bardziej je tym uwydatniając. I żeby nie było, to nie był zamierzony zabieg.
Patrzyła na niego swoimi błyszczącymi oczkami i na moment zagryzła wargę uśmiechając się nieco przy tym. Przytaknęła głową na jego pytanie .
-Jestem pewna.. wolę wrócić z Tobą.-powiedziała szczerze bez jakiegokolwiek owijania w bawełnę. Patrzył jej się w dekolt, to było bardzo widoczne jednak nic z tym faktem nie zrobiła przez dłuższą chwilę. Pozwoliła chłopakowi czerpać przyjemność z widoku który najwidoczniej bardzo mu się spodobał i gdy w końcu uznała, że wystarczy tego dobrego chwyciła go za nadgarstek ciągnąc w stronę w którą przed momentem szli.
-Chodź Giotto, robi się chłodno. -gdy jego dłoń uwolniła się w końcu z kieszeni spodni szkarłatnowłosa zahaczyła paluszkiem o jeden z palcy Nero i szła przodem ciągnąc go w ten sposób za sobą przez kilka metrów po czym go puściła. Nie wiedziała zupełnie w którą stronę iść, jednak wierzyła, że niebieskowłosy będzie czujny i pokieruje Beauchamp.
 
 
   Podziel się na:     
Shad 
Kapitan Drużyny Koszykarskiej
Phenomenal One


Imię i nazwisko: Giotto Nero
Wiek: 19 lat
Aktualny ubiór: Koszulka, spodnie i buty, czego więcej trzeba do szczęścia?
Ekwipunek: Telefon, klucze, zegarek, portfel, lizak
Znaki szczególne: Pewność siebie, widać to
Orientacja: Heteroseksualny
Dołączył: 24 Sie 2016
Posty: 117
Wysłany: 2016-09-18, 21:58   

Normalnie chłopak by nie pozwolił na to, by obłapiali ją wzrokiem i komentowali każdy jej krok, jednakże nie był głupi, wiedział, że jeśli zacznie z jednym, to rzuci się na niego kolejnych trzech, a to tylko może zaszkodzić. Już nawet nie chodziło o niego, bo mógł dostać w pysk, byleby Julia była bezpieczna, ale gdyby zwrócił im uwagę, z pewnością wziąłby na siebie jedną grupę, a kolejna już skorzystałaby z okazji, by otoczyć Beauchamp. Na to nie mógł pozwolić, zatem tak bardzo jak go to wszystko wkurzało, tak bardzo zacisnął zęby i się nie odzywał, wyprowadzając ich szybko na główną ulicę.
Uwydatnienie piersi jeszcze bardziej obniżyło jego percepcję, przez co wyglądał śmiesznie jakieś kilka sekund. Skoro jednak nie przeszkadzało jej to i niebieskowłosy potrafił się opanować, to chyba nie zrobił nic złego. Nie traktował tego oczywiście jako jakiś rewanż za sytuację w szatni, bowiem o niej już zdążył zapomnieć - dla niego nie było to nic niezwykłego, przyzwyczaił się do paradowania nago w szatni bokserskiej. Bardziej był to zwyczajny napływ chwili, z której nie omieszkał nie skorzystać.
Gdy szarpnęła go lekko i pociągnęła za sobą, dopiero po chwili przyspieszył kroku, gdy dziewczyna straciła tą pewność siebie, jaką emanowała przez krótki moment. Spojrzał na nią z małym uśmiechem i skinął głową w stronę, w którą zmierzali wcześniej, informując ją przy tym niewerbalnie, że wybrała dobry kierunek.
Szli tak w ciszy, gdy nagle zaczął wibrować mu telefon w kieszeni, niecałe dwie sekundy później włączył się również dzwonek, który sugerował tylko jedno - ktoś barabanił! Instynktownie chwycił komórkę w dłoń i przejechał palcem po ekranie, odbierając go tym samym.
- No co tam mamo? - spytał jak zwykle bezpośrednio, chcąc dowiedzieć się dlaczego o tej godzinie do niego rodzicielka dzwoni. Chwilę później jego źrenice momentalnie się powiększyły, a Julia na pewno mogła usłyszeć wrzask matki Giotto, która wyraźnie go za coś opieprzała w tym momencie. I bynajmniej nawet mały hałas przejeżdżających samochodów nie pomagał w wyciszeniu tej rozmowy. Chłopak na moment spojrzał na telefon, dostrzegając, iż próbują się do niego dodzwonić już od dobrych trzech godzin, a on po prostu o tym nie wiedział - piętnaście prób połączenia się, nice.
- Dobra, już, uspokój się. Mów co tam trzeba. - zaproponował i o dziwo krzyk ustał, a matka Nero wróciła do standardowego, miłego i spokojnego tonu. Niebieskowłosy kilka razy pokiwał głową, dodając do poszczególnych wypowiedzi zwroty typu: "aha", "rozumiem", "dobrze".
W pewnej chwili spojrzał na Julię i nie odrywając telefonu od ucha, zwrócił się do niej.
- Zapamiętaj Julia: umowa z dnia 18 lipca 2016. - licząc na to, że nie musi się powtarzać, wrócił do rozmowy z matką, która najwidoczniej powiedziała już wszystko co chciała. Gorzej, że nadarzył się kolejny temat do wypytania chłopaka.
- Tak, Julia to dziewczyna. Nie, nie moja. Tak, jest śliczna. Nie, nie jest modelką, ale mogłaby być. Nie, nie zaprosiłem jej do domu. Nie, nie chodzimy ze sobą, mówiłem Ci przecież. Tak, podoba mi się. Nie wiem, nie pytałem. Nie jesteśmy na randce. Nie, nie całowaliśmy się jeszcze. Z resztą... co Cię to interesuje? Dobra, już, dość. Kiedy indziej mnie wypytasz, teraz jadę do domu po te dokumenty. Tak, pozdrowię ją. Dobrze, ucałuję ją od ciebie. Zadowolona? Ciao ciao. - skończył krótką wymianę i westchnął, przymykając oczy ze zmęczenia. Wyraźnie matka zdominowała całą rozmowę, a on nie mógł się nawet wytłumaczyć z niczego. Zablokował telefon i schował go z powrotem do kieszeni, próbując uspokoić zszargane nerwy. Po chwili spojrzał na szkarłatną i zwrócił się w jej stronę.
- Rodzice są w delegacji i zapomnieli spisać kilka danych z jednej umowy. Muszę jechać do domu, żeby im przesłać wszystko co trzeba. Zajmie nam to kilkanaście minut taksówką, potem odwiozę Cię pod sam akademik, obiecuję. Chodź. - nie czekając na zgodę, ani jakąkolwiek reakcję, chwycił ją za rękę i wszedł do pierwszej wolnej taksówki na postoju, po czym wskazał adres pod który mają pojechać. Ruszyli i za kilkanaście minut powinni być na miejscu.

zt oboje
_________________

#6666ff
If you're afraid to fail, then you're probably going to fail.
People just don't understand how obsessed I am with winning.
Everything negative - pressure, challenges - is all an opportunity for me to rise.




KP | Info | Rel |
Other | Phone | Mail | Voice | Theme
 
 
   Podziel się na:     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




czo.pl - załóż darmowe forum już dziś!







Większość obrazków została zaczerpnięta ze stron takich jak zerochan. Jeśli pojawiła się tutaj jakaś twoja praca, a nie życzysz sobie, by tu była - skontaktuj się z administracją forum, a grafika zostanie niezwłocznie usunięta ze strony.
Styl oraz większość kodów została wykonana przez corazon
więcej znajdziesz na stronie
{dostosowane do czo.pl}
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 7